Nie wiem jak Ty, ale ja uwielbiam grudzień. Jeszcze niedawno wprost nienawidziłam świąt, o czym pisałam TUTAJ. I sam grudzień wtedy kojarzył mi się z przymusem, szaleństwem zakupów, bieganiem za prezentami na ostatnią chwilę, robieniem miliona rzeczy w kilka dni, permanentnym zmęczeniem, brakiem czasu na odpoczynek i…cieszenie się magią świąt. Byłam tak zmęczona przygotowaniem świąt, że kiedy wreszcie już ze wszystkim się obrobiłam, miałam ochotę przespać resztę świątecznego czasu. Jak uniknąć świątecznego szaleństwa?

paper-933661

Przez kilka lat, odkąd założyłam swoją rodzinę zastanawiałam się gdzie zniknęła ta magia świąt, wiecie, to wielkie oczekiwanie, te emocje. Pamiętam jak za dzieciaka, wraz z rodzeństwem nie mogliśmy się doczekać świąt i tego okresu przed, w trakcie i po nich. Już nie chodziło nawet o same prezenty. Ja to w ogóle jestem wygrana w tym temacie, bo dwa dni po świętach mam urodziny. Ale było zupełnie inaczej, niż jest teraz. I zima była inna, i ta choinka miała inną symbolikę. I potrawy inaczej smakowały.

Na kilka lat zatraciłam tą radość ze świąt. Dzisiaj doskonale wiem dlaczego. Najzwyczajniej w świecie, po założeniu rodziny, większość przygotowań świątecznych spadła na mnie. Już nie było mamy, która zaplanowała menu, zrobiła listę zakupów plan sprzątania i oddelegowała obowiązki. Teraz to wszystko musiałam robić sama. Do tego doszedł coroczny maraton odwiedzania rodziny w święta, bo rodzina się nagle powiększyła, wigilie trzeba było jadać dwie i to jeżdżenie od domu do domu, było też męczące samo w sobie. Bo jeszcze dobrze nie skończyłam przygotowywać świąt, już byłam w trasie do rodziny i tak naprawdę nie było czasu na cieszenie się świętami.

Kiedy urodził się mój syn, i wywrócił moje życie do góry nogami, przypomniał o pewnych małych szczęściach, ale jednocześnie dołożył obowiązków i zabrał sporo czasu, zrozumiałam że tak się zwyczajnie nie da, a to co dzieje się przed świętami jest zwyczajnym szaleństwem! I wcale nie dziwię się sama sobie, że święta przestały mnie cieszyć, kiedy już na samą myśl o nich byłam zmęczona. Miałam dwa wyjścia- albo do reszty znienawidzić święta, kontynuując rodzinne tradycje, albo poszukać rozwiązania. Wybrałam tą drugą opcję i…znalazłam przepis na święta bez spiny, szaleństwa i permanentnego zmęczenia.

Jak uniknąć świątecznego szaleństwa?

1.Sprzątam cały rok systematycznie.

Kiedyś sama robiłam generalne porządki przed świętami. Dom musiał lśnić. Wszystkie dywany wytrzepane, okna pomyte, każda szafa przesegregowana, szperały wyrzucone, każdy kąt odkurzony. Taki zwyczaj wyniosłam z domu i…tak trochę bezmyślnie działałam u siebie. Do momentu, kiedy zrozumiałam, ze tydzień przed świętami i milion obowiązków to zbyt wiele na raz w zbyt krótkim czasie, a przecież sprzątam systematycznie w domu cały rok! Jeżeli raz w tygodniu robię gruntowne porządki, nie widzę potrzeby wywracania całego domu do góry nogami i o zgrozo, jak robią niektórzy, robienia remontów, odmalowywania ścian co roku. tylko dlatego że idą święta…

W domu porządek utrzymuje cały rok, nie tylko od święta. Tak więc, tak rozplanuj sobie obowiązki,zrób gruntowne sprzątanie miesiąc przed świętami, żeby kilka dni przed, zetrzeć kurze, pomyć podłogi, umyć łazienkę.

2.Prezenty.

Ja nie wiem jak to jest, ale co roku obiecuję sobie, że prezenty to ja w przyszłym roku zaczynam kupować już w sierpniu. Niestety nic mi z tych postanowień nie wychodzi, ale już początkiem grudnia rozglądam się, planuje co kupić. Staram się nie zostawiać tego na ostatnią chwilę, bo zdarzały się momenty, kiedy w Wigilię, razem z karpiem polowałam na prezenty. To była masakra i wy pewnie ją znacie z autopsji ;)

Sposób? Od września zapisuje inspiracje, pod koniec listopada weryfikuje pomysły, a początkiem grudnia zamawiam, najczęściej w internecie. Bez starty czasu na bieganie po sklepach.

3.Choinka.

Tradycja jaka jest wszyscy wiedzą, natomiast ja choinkę ubieram już początkiem grudnia. Powodów jest kilka. Po pierwsze, nie zaskoczą mnie pobite bombki, zepsuty sznur światełek, czy inne cuda wianki. Po drugie kiedy w domu pali się choinka łatwiej wbić mi się w nastrój świąteczny i zapomnieć o tym ile mam jeszcze do zrobienia i jak bardzo jestem zmęczona. A po trzecie…kiedy przed samą wigilijną kolacją szał smażenia ryby, gotowania pierogów, dopinania na ostatni guzik kreacji nie mam zwyczajnie na to czasu. Zwłaszcza, że tak naprawdę i tak na Wigilię jeździmy do rodzin. musiałabym wstawać o 4 rano, żeby ubrać choinkę.

Jeżeli jednak bardzo upierasz się przy tradycji, ubierz choinkę tydzień, kilka dni wcześniej.

4.Zakupy.

Co się dzieje w sklepach w kulminacyjnym okresie przedświątecznym doskonale wiemy. Ja dostaje białej gorączki jak wchodzę do sklepów, widzę te tłumy i te przeładowane do granic możliwości wózki. Na półkach brakuje towaru, a wszyscy zaopatrzają się jakby zaraz miała wybuchnąć wojna! Już pomijam, ile z tego wszystkiego ostatecznie wyląduje w koszu…

Początkiem grudnia zaplanuj menu. Zaraz po tym rozplanuj listę potrzebnych produktów, a następnie zaplanuj zakupy. Wszystkie produkty o długim terminie ważności, produkty suche, napoje, kupuję z większym wyprzedzeniem przy okazji innych zakupów. Na ostatnią chwilę kupuję tylko świeże produkty. To zdecydowanie skraca czas spędzony w sklepie kilka dni przed świętami, ale też sprawia, że panuję nad składnikami i niczego w kuchni mi nie zabraknie.

5.Gotowanie.

Tak naprawdę to najgorsza, najbardziej czasochłonna część przygotowania świąt. Bo wszystko powinno być świeże. I między innymi dlatego, wszystko co mogę zrobić znacznie wcześniej , jest przeze mnie wcześniej robiona. Stanie przy garach kilkanaście godzin, kilka dni z rzędu, jest wystarczająco wyczerpujące , nie trzeba nam więcej obowiązków ;)

Po pierwsze przy planowaniu menu, zastanów się nad liczbą potraw i ich ilością (w sensie ilością jednej potrawy), czy  i co w tamtym roku wyrzuciliście, bo zostało nie zjedzone? Czy na pewno potrzebujecie aż 12 potraw, 8 różnych ciast na dwa dni świąt? No właśnie.

Po drugie zaplanuj sobie prace. Są takie potrawy, które możesz zrobić znacznie wcześnie i zamrozić. Ja mrożę bigos, gołąbki, pierogi. Możesz też przygotować ciasto które zamrozisz, a później upieczesz ( u mnie piernikowe, kruche do szarlotki, czy kruche spody do innych ciast). Kruche spody do ciast, biszkopty możesz też zrobić kilka dni wcześniej, a  w Wigilię, albo dzień przed przełożyć masą.

6.Deleguj obowiązki!

Nie urabiaj się po łokcie, nie rób wszytskiego sama. sama nie mieszkasz, sama nie świętujesz, sama nie jesteś wszystkiego zrobić!

7.Odpoczynek i czas spędzony z rodziną.

Bo to najważniejsza część świąt, cała reszta to tylko dodatki. Dlatego cokolwiek Ci nie wypali olej to. Nie spinaj się, nie ciśnij żeby było idealnie, albo tak, jak wymyślili sobie to inni. Święta są od tego, żeby spędzać czas z rodziną, bliskimi, żeby odpocząć, a nie dokładać sobie ciągle roboty. Zastanów się, czy Twoja rodzina bardziej będzie cieszyła się ze zrelaksowanej żony, mamy czy z idealnie wypucowanego domu i miliona smakołyków, które i tak się nie mieszczą w brzuchu?

Święta nie muszą być idealne, nigdy nie będą. Ale mogą być znacznie przyjemniejsze jeżeli troszkę się wcześniej zorganizujemy i…odpuścimy ;)

Po świąteczne inspiracje na DIY i przepisy zapraszam TUTAJ

zdjęcie: www.pexels.com