Jakkolwiek to brzmi, to tak własnie jest. Nigdy nie sądziłam, że kiedyś wypowiem te słowa, bo jestem totalnie anty PiS-owa. Ale dziękuję. Dziękuję, że Rząd uczynił coś, czego nie potrafi zrobić niejeden couche, motywator, trener personalny czy psycholog.  Wkurzył miliony kobiet na świecie. To najlepsze co mógł dla nas zrobić!

dsc_0300

Nie, nie oszalałam jeszcze i nie jestem sadystką, której przyjemność sprawia obecna sytuacja. Moja radość ma totalnie inny wydźwięk i inne podłoże niż być może Wam się wydaje.  Jeżeli jesteście ze mną od początku, to doskonale wiecie co staram się robić na swoim blogu każdego dnia. Motywuje i kopie po tyłkach kobiety do działania. Jakiegokolwiek, które ma sprawić że uwierzą w siebie, swoje możliwości, że zmienią swoje życie na lepsze i będą szczęśliwsze.

Przez mojego bloga przewinęło się już setki kobiet z różnymi problemami, błahymi z pozoru dla nas, ale dla nich takimi, które paraliżują i sprawiają, że stoją w miejscu odbierając sobie możliwość dalszej drogi. Każdego dnia, dostaję po kilka maili, na które odpisuję jak mantrę:

„To Twoje życie! Nikt go za Ciebie nie przeżyje. Nikt za Ciebie nie sprawi że będzie lepsze. Nikt też za Ciebie nie poniesie odpowiedzialności ani konsekwencji, dlatego tylko od Ciebie zależy jak to życie będzie wyglądało!”

To moje motto, którym kieruję się od kilku lat. To słowa dzisiaj dla mnie banalne, ale jednocześnie przez te kilka lat prowadzenia bloga, uświadomiłam sobie jak wielką mają moc! Bo kiedy którąś z Was , w ten właśnie sposób motywuję, nagle okazuje się, że tego właśnie Wam trzeba było. Takiego bodźca, który ruszy Was z kanapy i pozwoli zawalczyć o siebie. Takiego zapalnika, który da do myślenia i zmotywuje do działania.

Takich dziewczyn jak ja jest w internecie znacznie więcej. Każda z nas na swój sposób, pokazuje że chcieć to móc. Że nikt nie ma prawa nam mówić, jak ma wyglądać nasze życie i nikt nie może za nas decydować w żadnej sprawie która dotyczy naszej przyszłości.

Demokracja, jaka rządzi jednak naszym krajem już na tym polega, że rząd wybrany przez nas w demokratycznych wyborach, głosem większości, ma prawo decydować o sprawach ważnych i wielkich. Które de facto, bardzo często mają wpływ na naszą przyszłość.

Przez ostatnie lata, zarówno my kobiety, jak i cała reszta społeczeństwa, zmęczeni  tym, że ludzie których wybieraliśmy na naszych reprezentantów, którzy mieli rządzić tak, żeby było nam dobrze, a robili co chcieli, przestaliśmy głosować. Przestało nam zależeć. Wychodziliśmy z założenia, że nie ma sensu tracić czasu na politykę, skoro i tak nie mamy na nią najmniejszego wpływu. Bez względu na to kogo wybieraliśmy i tak było źle.

W ten właśnie sposób, dopuściliśmy do władzy(tak czuje się częścią tego wściekłego, bezradnego społeczeństwa, mimo, żre głosowałam) obecny rząd. Który umówmy się- kradnie jak każda inna partia przy władzy. Bo koryto i pasza w nim, zawsze są takie same, tylko świnie przy korycie się zmieniają. Doprowadziliśmy do upadku fajnego, europejskiego państwa, otwartego, przyjaznego, kulturalnego  na rzecz zawistnego i zacofanego zaścianka. Tego właśnie chcieliśmy?

Żeby odbić się od dna, najpierw musisz do niego dobić.

Kiedyś usłyszałam, taką mądrość właśnie. Że możesz brodzić w bagnie po uszy wiele lat, możesz udawać, że wszystko jest w porządku, udawać że nie widzisz problemu, albo że Ciebie to nie dotyczy. Dopiero jednak, kiedy sięgniesz dna i zaczniesz tracić wszystko na czym najbardziej Ci zależy stanie się jedna z dwóch rzeczy. Albo całkowicie upadniesz i już nigdy się nie podniesiesz. Albo od dna się odbijesz i zaczniesz wszystko od nowa.

I tak się stało z nami wczoraj mam wrażenie. Wczorajszy dzień był przełomowym w historii naszego współczesnego narodu. Sięgnęliśmy dna, pozwalając na to, żeby robiono z naszym państwem co chcą. Pozwoliliśmy aby zaczęto deptać naszą godność i nasze podstawowe prawa. Prawa człowieka do wolności wyboru. Pozwoliliśmy, żeby zaczęto niszczyć to, o co nasi dziadkowie oddawali życie. I tak naprawdę działoby się to jeszcze bardzo długo, gdyby nie jedna bardzo strategiczna rzecz.

Obecny rząd zadarł z kobietami! A jak wiadomo z kobietą się nie zadziera, a z milionami wściekłych bab to już w ogóle, o czym wie nawet mój syn (post na FACEBOOKU). I to nie jest tak, że my wszystkie feministkami jesteśmy. To nie chodzi już o to, że my się chcemy puszczać na lewo i prawo, a później skrobanki na życzenie robić- bo trzeba być skończonym idiotą, żeby tak właśnie interpretować nasze protesty przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej.

Chodzi  to, że my kobiety mamy prawo BYĆ, ŻYĆ, DECYDOWAĆ, MIEĆ WYBÓR.

Chodzi o to, że jesteśmy matkami, żonami, córkami, siostrami i żadna z nas nie chce odbierać drugiej prawa do decydowania o jej życiu. Bo żadna z nas, nie będzie  w stanie udźwignąć za druga ciężaru tych decyzji. Tym bardziej, nie mają prawa robić tego obcy ludzie, którym się wydaje, że jednak do tego prawo mają.

Chodzi o to, że doszliśmy do momentu, kiedy sprowadzono kobiety do bezmózgich krów, które można prowadzić na rzeź, a my nawet nie stękniemy sprzeciwiając się, bo przecież nie umiemy samodzielnie myśleć.

Chodzi o to, że mamy prawo walczyć o przyszłość swoją i swoich dzieci.

Chodzi o to, że właśnie my, KOBIETY pokazałyśmy wczoraj jaka mamy moc. I że chcieć to móc.

Dostaję dziesiątki wiadomości, komentarzy o tym, że sieje propagandę i że razem z innymi krzykaczkami podjudzam naród do pospolitego ruszenia. Że chcemy obalić rząd i jak tak można. I właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, co tak naprawdę wydarzyło się wczoraj.

Od wczoraj jestem dumna z siebie, swoim czytelniczek, koleżanek i milionów kobiet, a także wszystkich mężczyzn którzy nas wspierali. Którzy  pokazali co to jest siła i solidarność! Wczoraj coś w nas pękło. Wczoraj to my KOBIETY, dałyśmy reszcie naszego społeczeństwa impuls, że możemy zawalczyć o to, żeby było inaczej. Wczoraj odbiłyśmy się od dna i pokazałyśmy jakie jesteśmy silne.

Widzę, czytam, obserwuję i wiem, że wczorajszy dzień był takim symbolicznym przełomem w naszym społeczeństwie-dzięki nam, kobietom!

Za to właśnie dziękuję obecnemu rządowi z całego serca. Bo kobietę czasem trzeba poniżyć, zmieszać z błotem i upokorzyć, wyprowadzić z równowagi i wkurwić- żeby pokazała wszystkim jak należy walczyć. A my się dopiero rozkręcamy! To początek, czegoś większego!