Pierwsze dni jesieni mamy za sobą. Pogoda nie rozpieszcza nas zbytnio, jednak jak przystało na tę porę roku zbieramy plony letnich upraw. Mi osobiście jesień kojarzy się z jabłkami, gruszkami, orzechami i dynią.

To pewnie przez fakt, że co roku o tejże porze, jestem obdarowywana zewsząd, tymi właśnie owocami. Muszę jednak przyznać, że fanką dyni nigdy nie byłam. Dość ciężko szło wszystkim przekonanie mnie, że zabawa z dynią, może być zwyczajnie smaczna. Pierwsze nieśmiałe próby oswojenia się z pomarańczową główką podjęłam w tamtym roku. Jednak skończyło się na przecierowych sokach i niezbyt trafionej zupie. W tym roku jednak postanowiłam pójść o krok dalej i spróbować swoich sił z ciastem. I to był strzał w dziesiątkę! W poszukiwaniu przepisu na idealne ciasto dyniowe, przejrzałam dziesiątki stron w internecie, jednak finalnie stworzyłam swój autorski- chociaż bardzo podobny do wszystkich napotkanych.

dyniowe-ciasto

  • 2 szklanki mąki
  • 2 szklanki miąższu z dyni (mielonego na pure albo tartego na wiórka)
  • 3/4 szklanki oleju
  • cukier wanilinowy- albo prawdziwy waniliowy
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3 jaja
  • 3/4 szklanki cukru
  • 5 łyżeczek cynamonu
  • tabliczka mlecznej czekolady z orzechami
  • pół łyżeczki imbiru
Jaja ubijamy z cukrem na puszystą białą masę. Dodajemy mąkę, cukier wanilinowy, sodę, olej, cynamon. Mieszamy na jednolita masę. Dodajemy miąższ z dyni i drobno posiekaną czekoladę. Pieczemy 40-50 minut w rozgrzanym do 180’C piekarniku. Ciasto dyniowe podajemy posypane cynamonem albo cukrem pudrem. Albo jednym i drugim.
Ciasto dyniowe jest bardzo wilgotne. Takie jak lubię. A to zasługa sporej ilości dyni i…oleju niestety. Olej śmiało można zastąpić roztopioną i wystudzoną margaryna(1 kostka) do pieczenia. Zamiast czekolady można tez dodać posiekane orzechy włoskie, a wierzch wyłożyć plastrami gruszek, albo jabłek.