Teoretycznie nadal jest we mnie pełno emocji związanych z wyjazdem na Mazury do Hotelu Zalesie Mazury Active SPA, na warsztaty Jestem Sensualna z Fundacją Tętniące Życiem. Praktycznie jednak, kiedy siadam do napisania tego posta brakuje mi słów. Mi. Rozumiecie? Mi brakuje słów! Jednak gdybyście mogli tam być, zrozumielibyście, że nie ma takich słów, które mogłyby opisać to, co się tam wydarzyło…
Muszę się przyznać, że zaproszona przez Anię z bloga Na przewijaku kompletnie nie wiedziałam na co się piszę. Nie wiedziałam czym jest Fundacja i w zasadzie o co chodzi z tymi warsztatami. Wiecie brak czasu. Sprawdzę to później…zapomniałam. Wiedziałam, że mam wziąć udział w panelu wraz z innymi blogerkami, opowiadając o swojej przygodzie z blogowaniem. Wiedziałam, że będzie sesja zdjęciowa i masa świetnych dziewczyn. A ja uwielbiam poznawać nowych ludzi. A najlepiej takich, którzy dzielą razem ze mną moją pasję. No i skusiło mnie SPA oraz Mazury. Ja nigdy nie byłam na Mazurach! W końcu wszędzie mam daleko ;)
Na drodze stanęło mi kilka przeszkód, ale spięłam poślady, spakowałam swoją różową walizkę i dodatkowy nadbagaż w postaci młodego, i po ponad sześciuset kilometrach za kółkiem byłam na miejscu. Musze przyznać, że hotel od pierwszej chwili mnie kupił. Bałam się trochę jechać z młodym, bo nie wiedziałam, czy nie dostanie kociokwiku z nudy. A tu niespodzianka! Ale o samym hotelu i o tym, czy warto jechać tam z dzieckiem, w osobnym poście.
Warsztaty trwały trzy dni. Żadna z nas nie wiedziała czego się spodziewać. Wszystkie pojechałyśmy się inspirować, motywować chłonąć pozytywną energię. I tak też się stało. Tyle tylko, że to co wchłonęłyśmy, to co dostałyśmy od Basi i Agi z Fundacji, od Ani, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania! Bo kiedy spotykasz na swojej drodze kobiety z pasją, kobiety które mają solidne fundamenty do tego, żeby motywować innych, już po kilku minutach wiesz, że trafiłaś w dobre ręce.
Wiecie, że jestem osobą niewierzącą. Nie wierzę w Boga, ale wierzę, że wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. I właśnie po to coś, znalazłam się na Mazurach. To nie była przypadek. Ja nie potrzebowałam motywacji do tego, żeby być szczęśliwszą, żeby się spełniać. Jestem mega szczęśliwa, a od jakiegoś czasu wiem, że jestem w miejscu w którym być powinnam, na ścieżce którą kroczyć powinnam i spełniam się jak nigdy. Mam wsparcie najwspanialszego faceta pod słońcem, kocham i jestem kochana. Czego chcieć więcej?
Od kiedy stałam się szczęśliwa, pewna siebie i od kiedy wiem, że szkoda życia na oglądanie się na innych, na zastanawianie się co by było, albo co będzie, jeśli mój kolejny krok okaże się niewłaściwy, czuję potrzebę dzielenia się kopniakami motywacyjnymi z innymi kobietami. Chcę, żeby odnajdywały w sobie siłę i walczyły o swoje życie bo może być piękne! Jakkolwiek to nie zabrzmi, szukałam przez ten cały czas takiego zapalnika, takich solidnych fundamentów, takiego miejsca, takich ludzi, którzy mi w tym pomogą, albo których ja będę wspierała. W zasadzie nie ma to najmniejszego znaczenia kto i komu co by dawał. Chodziło o odnalezienie swojego miejsca. Takiego gdzie ludzie będą myśleli tak samo i będą mieli takie same cele. To miejsce znalazłam na Mazurach wśród dziewczyn z Fundacji Tętniące Życiem.
Cudowne Aga i Basia z Fundacji.
Od pierwszych minut zawładnęły moim sercem. Każda ze swoją niezwykła historią, każda inna i każda niezwykła wyjątkowa. Każda pewna siebie, tego co robi, tego co chce robić i tego, że chce dzielić się sobą z innymi. W zasadzie już pierwszego dnia podeszłam do Ani i powiedziałam jej jak bardzo jej dziękuję za zaproszenie. Już wtedy powiedziałam jej o myśli jaka zakiełkowała mi w głowie. A to co wydarzyło się, tuż przed moim odjazdem, utwierdziło mnie o mocy w którą wierzę…
Uzdrowienie.
Wyobraźcie sobie sytuację, w której przychodzę pożegnać się z dziewczynami. Czekała na mnie długa droga, więc musiałam wyjechać wcześniej. Dziewczyny miały jeszcze warsztaty z Basią. Przystanęłam na chwilę z boku, nie chcąc przeszkadzać. Basia przygotowała dla nas magiczne karty. Magiczne to oczywiście taka przenośnia. Ale każda z nas tę magię poczuła na swój sposób… W pewnym momencie poczułam potrzebę wyciągnięcia swojej karty. I wyciągnęłam. Było na niej napisane:
Uzdrowienie. Co i kogo chcesz uzdrowić?
Zamarłam z kartą w ręku. Być może to tylko przypadek, być może doszukuję się znaków i analizuję, tłumaczę po swojemu. Być może to samospełniające się proroctwo. Ale jakie to ma znaczenie? Najważniejsze jest to, że postanowiłam dołączyć do Fundacji. I nie w momencie kiedy wyciągnęłam kartę, a jeszcze pierwszego dnia, kiedy poczułam, że to jest to COŚ, czego brakowało mi do spełnienia. Ta magiczna karta, tylko dała mi kolejny znak, taki kierunkowskaz. I zaczarowała to co robię i robić chcę.
Myślę, że dziewczyny z Fundacji popchnęły pierwszy klocek domina w moim życiu. Chociaż nie. Pierwsze klocki popchnął ktoś inny. Dawno temu. Tylko te klocki, gdzieś po drodze zatrzymały się, a ja nie bardzo wiedziałam jak je podnieść. I chociaż bardzo chciałabym teraz wyrazić wdzięczność, za to, że stanęły na mojej drodze. Nie potrafię. Bo chyba nie ma takich słów. Po za tym, jeszcze będą miały mnie dość ;)
Jestem.
Te warsztaty nie miały by też takiej energii, gdyby nie dziewczyny które na nie przyjechały. Cudowne kobiety, matki, żony. Ale przede wszystkim kobiety. Kiedy widziałam, jak rozkwitały przez te trzy dni, kiedy widziałam tą energię, tą niesamowitą siłę. Kiedy widziałam, jak dla każdej z nich słowo JESTEM nabiera nowego znaczenia, miałam ochotę płakać na każdym kroku. Ze wzruszenia, ze szczęścia, z dumy.
Na Mazurach każda z nas zrobiła generalny porządek w swojej głowie. Wyrzuciła zupełnie niepotrzebne, nieużywane graty, żeby zrobić miejsce na nowe. Odkurzyłyśmy i wyprałyśmy to, co od dawna nieużywane i zapomniane. Teraz każda z nas, te same zmiany wprowadza w życie. I chociaż minął już tydzień, ja nadal widzę te wypieki na twarzach dziewczyn, kiedy miętoszą w dłoni bransoletki, które dostałyśmy…
Bo na co dzień zapominamy o sobie, o tym kim jesteśmy jakie jesteśmy, ile możemy i jakie chcemy być. Nie mamy na to czasu. Są rzeczy ważne. Jest praca i nadgorliwy szef, który nas stresuje. Jest mąż, który też pracuje. A wracając z pracy, chce mieć na stole ciepły obiad. Są dzieci, które potrzebują naszej uwagi i pomocy. Są rachunki do zapłacenia i do dom posprzątanie. I milion innych spraw. Gdzieś po drodze zapominamy o sobie. O tym, że jesteśmy…
Zatrzymajcie się na chwilę. Przestańcie gonić za czymś, co za chwilę nie będzie miało znaczenia. Zacznijcie chłonąć każdą minutę z życia Waszych małych dzieci. Spójrzcie na siebie w lustrze i zróbcie dla siebie coś, dzięki czemu poczujecie się dumne z siebie i szczęśliwe. Bądźcie przez chwilę egoistkami. Zastanówcie się, czy jeśli to ma być ostatni dzień Waszego życia, to czy chcecie się zamartwiać takimi pierdołami? Czy chcecie siedzieć na kanapie oglądając enty serial w potarganym dresie, marnując każdą kolejną cenną minutę? Czy chcecie oglądać się na innych i zastanawiać się, co wypada a czego nie. Czy chcecie spełniać swoje marzenia, czy myśleć o tym, co powie na ten temat rodzina? BĄDŹCIE! To jest najważniejsze.
foto.280 dni
foto. Okiem Mamy i Mommy Draws
Dziękuje Wam moje drogie, że podczas warsztatów mogłam poznać każdą z Was. Każdą inną, każdą wyjątkową na swój sposób. Dziękuję, że pokazałyście mi, że takie motywowanie ma sens. Dziękuję, że niektóre z Was, które już znałam, mogłam poznać na nowo i pokochać. Dziękuję Ani z Przewijaka za zaufanie. Dziękuję Marcie, za to że jest i za to, że odnalazłam w niej pokrewną duszę . Dziękuję, dziękuję, dziękuję…
Pamiętajcie. Nie liczy się nic po za tym, że jesteście. Same, dla siebie. Jeżeli pokochacie siebie i będziecie szczęśliwe same ze sobą, cała reszta świata będzie Wam sprzyjać i Was wspierać. A jeżeli kiedykolwiek na Waszej drodze stanie Fundacja Tętniące Życiem i kobiety z nią związane. Jeżeli kiedykolwiek będziecie miały możliwość skorzystać z warsztatów które organizują, nie wahajcie się ani chwili! Tego co wydarzy się później nie zapomnicie do końca życia…
Sponsorzy:
Mia.Lu; Wydawnictwo Prószyński i S-ka; ByJaga; Bodymaps; Dermedic; Love In A Mist; VISSAVI; Stylistka Wizażystka Coach; Wizerunku Marzena Lampasiak; Plus Dla Skóry; studio BRA Zalesie Mazury Active SPA
Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)
Comments
Sylwia N.
30/11/2015
Miło było Cię poznać i posłuchać na panelu. A warsztaty w jakiś sposób odmieniły chyba życie każdej z nas-w mniejszy lub większy, ale jednak :)
Patrycja Wegner-Keiling
25/11/2015
Mi wciąż słów brak…kochane dziewczyny… a ty dziel się swoją energią i przenoś swoje szczeście na każdego kogo spotkasz <3 :*
Gulbaska
24/11/2015
Załuję, że nie mogło mnie być z Wami. Mam nadzieję, że uda mi się dostać następnym razem :)
Tosinkowo
23/11/2015
Dzięki Twojemu wpisowi, znów tam byłam. Dziękuję :* ♥
Szalonooka
23/11/2015
Och <3 Ja jeszcze nie wiem, gdzie, jak i kiedy ale powtórzymy to kiedyś aj promys ;)
Tosinkowo
24/11/2015
Trzymam za słowo! :* :)
SuperStylerBlog
23/11/2015
Ja dziękuję bardziej. Najbardziej. <3 To było wyjątkowe zrządzenie losu…
Szalonooka
23/11/2015
Wery wyjątkowe. Magia! <3
Niki
23/11/2015
Czytam i zazdraszczam :)
Szalonooka
23/11/2015
Jest czego, naprawdę… ;)
Katarzyna Lipińska
23/11/2015
To były naprawdę niesamowite dni! Ja mam ciągle mętlik w głowie ;)
Szalonooka
23/11/2015
To dobrze. Chodziło o to, żeby to co na warsztatach zostało w naszych głowach na długo. zazwyczaj takie motywujące warsztaty ulatniają się już następnego dnia a tu… ;)
Lefti
23/11/2015
Jakie to niewiarygodne, niby krótkie trzy dni, a zmieniły tak wiele :)
Szalonooka
23/11/2015
Baaardzo ;)
OkiemMamy
23/11/2015
Po przeczytaniu brakuje mi słów, mam ściśnięte gardło i łzy w oczach. Dziękuję to wszystko co mogę napisać <3
Szalonooka
23/11/2015
Nie musisz nic pisać. :) Wystarczy, że stanęłaś na mojej drodze, razem z dziewczynami :*
Dominika Litwin
23/11/2015
Podczas panelu poczułam, że mamy wiele ze sobą wspólnego ;) Ten spontan, ten plan bez planu, podejście do różnych tematów. Miałam wrażenie, że wyrywamy sobie słowa z ust. Twój post tylko utwierdził mnie w przekonaniu. Ja również jestem niewierząca, ale wierzę w przeznaczenie. Dziękuję :) :* #Jesteś równa babka
Szalonooka
23/11/2015
Nie mówiłam tego wcześniej, ale ja też to czułam ;) Jakbyśmy ciągnęły energię od tego samego dostawcy :D \nLov You <3