W Twoim życiu panuje totalny chaos. Ciągle o czymś zapominasz, ciągle łapiesz tyły. Każdego dnia, coś milion razy wyprowadza Cie z równowagi, awantura goni awanturę, a Ty nie jesteś w stanie temu zapobiec. Nie masz pojęcia skąd to się bierze . I chociaż starasz się bardzo zmienić swoje życie, to ciągle czujesz, że sama już nie możesz ze sobą wytrzymać. Znam to doskonale!

13912509_1110837852318343_8708670358525648502_n

Większość swojego życia, gonimy za priorytetami. Jest ich miliony. I w zależności od tego jaki mamy status rodzinny, co robimy w życiu, ich ranga ważności i ilość ciągle się zmienia. Brak stabilizacji emocjonalnej, bo ciągle jakiś stres, cały czas jakieś problemy i wiecznie życie pod górę. Każdego dnia, mamy przed sobą tysiące wyzwań którym starami się sprostać jak najlepiej. Jednak zwyczajnie, tak najbardziej po ludzku w świecie dajemy dupy na każdym kroku.

Coś się uda, osiem rzeczy się spieprzy. Dwa dni z rzędu postanawiamy sobie, że zaciśniemy zęby, że się postaramy, ze zmienimy swoje życie. Że uporządkujemy priorytety, że poukładamy cały ten chaos który w naszym życiu panuje. Że zwolnimy, że zadbamy o siebie, swoją dietę Że zadbamy  o nasze relacje z bliskimi. Że wreszcie rozwiążemy sprawy, które na rozwiązanie czekają już całe miesiące, a nawet i lata.

Wreszcie obiecujemy sobie, że przestaniemy narzekać, marudzić. Że nie będziemy się czepiać męża, że postaramy się być bardziej cierpliwe, wyrozumiałe. Obiecujemy sobie, że zmienimy swoje życie na lepsze. Tak po prostu. Że będziemy szczęśliwsze. Tak jak zawsze tego chciałyśmy.

Dwa, trzy dni później, Twoje życie wygląda tak samo. Nie zmienia się nic. Nadal panuje chaos, a Ty najchętniej zamknęłabyś się w pokoju bez klamek, nakryła po uszy kołdra i tak przeczekała do lepszych czasów, kiedy to wszystko SAMO się poukłada.

Bo przecież kiedyś musi być lepiej. Przecież ten zły okres, kiedy sama siebie masz dość, kiedy wieczne awantury o pierdoły, kiedy Twoje życie jest do dupy musi minąć.

Nie musi.  I nie minie. Bo nic się samo nie dzieje.

Zastanawiałaś się nad tym, dlaczego w Twoim życiu panuje chaos?

Dlaczego nic nie jest takie jak być powinno?

Dlaczego Twoje relacje z innymi są takie a nie inne?

Całymi latami, umartwiałam się nie zmieniając niczego. Tak bardzo chciałam być zwyczajnie szczęśliwa, a jednocześnie tak bardzo nie potrafiłam być. Powodów było dziesiątki i oczywiście większość z nich dostrzegałam na zewnątrz. Od zawsze twierdziłam, że nie jestem idealna, ze mam swoje wady, jak każdy. Jednocześnie nie potrafiłam dostrzec swojej największej wady. Największego chaosu jaki stworzyłam sobie sama. Chaosu w głowie…

To takie proste, a jednocześnie cholernie trudne.

To trochę tak, że najciemniej jest pod latarnią. Szukasz źródła problemu jak najdalej od siebie. I teoretycznie nic w tym złego (ale o tym nie dzisiaj) Jednak jeżeli chcesz coś zmienić, musisz zacząć od siebie, konkretniej od źródła problemu.

A wszystko zaczyna się w Twojej głowie, gdzie kotłuje się milion myśli, rozwiązań, czarnych scenariuszy, brak motywacji, niedowartościowanie, brak samoakceptacji, smutek, żal, rozgoryczenie, nienawiści i jeszcze pewnie setka innych emocji.

Nie jesteś w stanie trzeźwo, racjonalnie spojrzeć na swoje życie, kiedy w swojej głowie masz kolokwialnie mówiąc-jeden wielki burdel!

Nie możesz podejmować decyzji o tym czego chcesz, kiedy tak naprawdę nie wiesz czego chcesz!

Nie możesz mówić o swoich uczuciach, kiedy masz ich w sobie całą paletę i to skrajnie różnych!

Nie możesz oczekiwać od innych, żeby Ciebie lubili i z Tobą wytrzymać, skoro Ty sama siebie nie lubisz i nie jesteś w stanie sama ze sobą wytrzymać!

Nigdy nie jest łatwo. Z niczym. Najważniejsze co musisz w tym momencie zrobić to odnaleźć samą siebie. Poszukać w głębi tego co tak naprawdę czujesz, wyrzucić to co złe, co Ci ciąży, żeby zrobić miejsce na nowe- wielkie, pozytywne.

Tylko wtedy, kiedy poczujesz się szczęśliwa sama ze sobą, kiedy poukładasz swoją głowę, zaczniesz układać szczęśliwie resztę swojego życia.