Zimy w tym roku praktycznie było. Nie zapowiada się, żeby cokolwiek się zmieniło, chociaż, dzisiaj mieliśmy śnieżycę jakiej nie widziałam kilka lat. Po śnieżycy ani śladu, wyszło słonko, na dworze zrobiło się iście wiosennie, więc i ja postanowiłam wnieść do domu odrobinę wiosennego klimatu. 

DSC_0179

Będę z Wami szczera, jakoś mnie ta zima wkurza w tym roku, a porozkładane po domu zimowe gadżety irytują piekielnie. Ja chcę wiosnę i już! Zapewne, na tę właściwą wiosnę za oknem przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale nie zaszkodzi odrobinę zaczarować rzeczywistość.

Dzisiejszy tutorial, a w zasadzie pomysł na wiosenną aranżację, przydać się Wam może całkiem niedługo, kiedy będziecie poszukiwać aranżacji wielkanocnego stołu. Jeden pomysł już macie ;)

Kiedy zobaczyłam hiacyntowe, ale nie tylko, dekoracje w szklanych naczyniach, wiedziałam, że muszę je zrobić. Problem w tym, że w tym momencie nie znajdziecie cebulek hiacyntów. A nawet jeśli, to okres wzrostu jest dość długi. Dlatego tak na przyszłość napisze Wam,  jak i kiedy potraktować wysuszone cebulki hiacyntów, których okres kwitnięcie będzie przypadał  koło lutego właśnie.

W połowie listopada, należy wysuszoną cebule umieścić w szklanym naczyniu. Najlepiej, żeby naczynie miało kształt kielicha, a cebula opierała się o jej brzegi. Czyli „zawiśnie” w powietrzu, tak, żeby jedynie jej korzenie dotykały wody. Jeżeli cała cebula będzie się moczyła, zamiast rosnąć zwyczajnie zgnije. Wstawiamy do ciemnego i chłodnego pomieszczenia, a po miesiącu przestawiamy do nasłonecznionego miejsca.

Jeżeli nie macie odpowiedniego naczynia, możecie od razu wsadzić cebulę hiacynta do  kamyczków. I będzie to najbezpieczniejsza opcja, ponieważ korzenie hiacynta są bardzo delikatne, a wiadomo, że uszkodzenie ich grozi zmarnowaniem rośliny.

Jak już wiecie, ja cebulek nie miałam. Jak to więc zrobiłam? Kupiłam sadzonki w ziemi. Bardzo, ale to bardzo delikatnie wyciągnęłam iż doniczek i opłukałam pod wodą korzenie z ziemi. I mimo tego cześć korzeni się wykruszyła. Mam nadzieję, że mimo wszystko kwiaty rozkwitną, bo i tak po przekwitnięciu, cebulki trzymane tylko w wodzie nie nadają się już do suszenia na przyszły rok. Miejcie to więc na uwadze. Do ponownego rozrostu możecie wykorzystać, tylko cebule rosnące w ziemi w niezbyt dużej wilgotności.

DSC_0141

DSC_0154

DSC_0155

DSC_0157

DSC_0166

Na dno moich szklanych naczyń(po świeczkach rzecz jasna!) nasypałam kamieni, które są zwykłymi kamieniami do akwariów(5,5 zł za woreczek). Polecam tylko takie kamyczki, ponieważ po namoczeniu nie puszczą farby, są przystosowane do leżenia w wodzie. No i macie całą gamę kolorystyczną takich kamyczków. Ja wybrałam oczywiście mój ulubiony fiolet. Włożyłam delikatnie cebulki i jeszcze delikatniej obłożyłam je resztą kamyczków, żeby nie wywracały się na boki. I gotowe. Teraz tylko czekać, na pierwsze kwiaty, chociaż to połączenie zieleni i fioletu chyba bardziej do mnie przemawia, niż kolorowe kwiaty. Na stole wielkanocnym będą wyglądały bajecznie!

DSC_0139

DSC_0162

DSC_0166
DSC_0235

DSC_0173

DSC_0176

DSC_0179

DSC_0182

DSC_0186

Pees. Podobną aranżacje możecie wykonać z innymi cebulkami kwiatów;)

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)