Nie jestem zwolenniczką przemocy. Jakiejkolwiek. Ale o tym wiecie. Wiem, że przemoc rodzi przemoc i nic dobrego z niej wyniknąć nie może. Zawsze tak jest. Jednak kiedy widzę co dzieje się w Knurowie, po raz kolejny pokojowa natura, ustępuje miejsca logice rozumu. 

531d72ca59c30

Nigdy nie zrozumiem chuligana. To taki twór naszych czasów, który sam prosi się o wpierdol. Serio. Takich powinno się wywieść na jakieś zadupie, ściśle okrążyć szpalerem policjantów, którzy będą pilnować, żeby żaden się nie wyślizną i niech się tłuką do upadłego. Niech się powybijają wzajemnie. Nikomu postronnemu nie robiąc przy okazji krzywdy. A niedobitków dobijać. Żeby służbom medycznym nie zajmować rąk, ratowaniem życia ludziom, którzy na to nie zasługują.

Teoretycznie nie mi osądzać, kto na życie zasługuje a kto nie. Jednak w tym przypadku, nie ma żadnych podstaw do tego, żeby którykolwiek z tych ludzi na nie zasługiwał. Zero idei. No chyba, że ideą, jest fakt, napierdzielania się sam w sobie. A to sorry. Chociaż nadal to instynkt morderczy, który nie zasługuje na żadne ludzkie odruchy.

Wpierdol dla zasady.

Jako nastolatka obracałam się w kręgu kiboli. W moim mieście były dwa kluby. Dwa kluby, które niemalże na śmierć i życie walczyły o pozycje w mieście. Na boisku, na trybunach i między osiedlami. Mieszkałam na osiedlu gdzie rządził jeden klub. Chodziłam do szkoły i kumplowałam się z wielbicielami i wychowankami drugiego klubu. Chodziłam nawet z przywódcą kiboli, tego drugiego klubu. Kilka razy znalazłam się w sytuacji, gdzie jedynym wyjściem było branie nóg zapas i uciekanie gdzie pieprz rośnie. Miałam ten „komfort”, że jakoś i jedni i drudzy kibole mnie kojarzyli. Pierwsi z osiedla. Drudzy jako dziewczynę przywódcy. Kiedy więc pokazywałam się z kimś niepożądanym w miejscu, gdzie pojawić się nie powinniśmy, w cudowny sposób ratowałam temu komuś dupę. Raz sama oberwałam. Innym razem usłyszałam „uciekaj jeśli nie chcesz dostać siekierą w plecy”. Uciekłam. Instynkt samozachowawczy zawsze miałam silny.

Pytałam nie raz, nie dwa, dlaczego, w imię czego i po co? Rozumiałam kibicowanie. Sama mocno utożsamiałam się z jedną drużyną. Chodziłam na mecze, ale ideologia spuszczenia komuś wpierdolu, tylko dlatego, że był kibicem przeciwnej drużyny do mnie nie przemawiała. I tak zostało do dzisiaj.

Obrona konieczna.

Akceptuję agresję tylko w jednym przypadku. Kiedy jest ona wymuszona, przez agresję na Tobie kogoś innego. Nikt mi nie wytłumaczy, że nie mam prawa bronić się, oddając komuś, kto mnie bije. Nikt mi nie wmówi, że to jest złe i nie mam prawa tego robić. Dlatego jeżeli ktoś liczy, że można komuś spuścić wpierdol bez konsekwencji, jest w wielkim błędzie. Jeżeli ktoś podnosi na Ciebie rękę, to masz prawo mu oddać. Jeżeli jest to ktoś słabszy, może obejdzie się bez przemocy, może uda Ci się go obezwładnić. Może.

Jednak kibole to jest inna sprawa. Tu nie ma reguł. Tu nie ma wyjątków. Tu jest jeden wielki motłoch, którego celem jest zrobienie komuś krzywdy.

Usprawiedliwienie.

Kibole, którzy sieją zamieszki w Knurowie, szukają usprawiedliwienia w swoim zachowaniu. Ba! Wczoraj w wieczornym wydaniu jednych z wiadomości, usprawiedliwiał ich dziennikarz! Bo przecież policja zabiła im kumpla. Serio?! Zabiła dla zabawy?! Nie miała co robić, więc zaczęła podczas meczy strzelać w trybuny?!

Konsekwencje.

Śmierć jednego z nich, była nieszczęśliwym wypadkiem. Konsekwencją ich niewłaściwego zachowania. O którym doskonale wiedzieli. Wiedzieli, że opuszczając trybuny, wychodząc na boisko, spotkają się z oporem policji, z jej reakcją. Każdy swój kolejny krok, kierowali na własną odpowiedzialność, testując przy okazji cierpliwość policji.

Policja nie ma czasu na testy. Jest akacja, jest reakcja.

Nie rozumiem tej bezradności w stosunku do chuligaństwa na stadionach. Doprawdy nie mamy w Polsce poligonów? Wpuścić tych rządnych krwi, bezmózgich młokosów na taki poligon i niech się dzieje wola…Ich własna wola.