Kolejny raz stajemy przed publiczną dyskusją na temat aborcji. Tym razem jednak, sprawa jest bardzo poważna. Nasz obecny rząd pod przywództwem PiSu chce całkowitego zakazu aborcji i będzie dążył do tego po trupach. Po naszych trupach drogie Panie! Bo tu nie tylko o ochronę życia poczętego się rozchodzi.

DSC_0046

Kilka z Was zapytało mnie co sadzę na ten temat, sugerując publiczne jego wyrażenie, a jednocześnie pisząc, że to bardzo delikatny i kontrowersyjny temat. Wręcz temat tabu. Jeżeli w ten sposób, będziemy do tego tematu podchodzić, to faktycznie w bardzo krótkim czasie rząd będzie zbierał śmiertelne żniwo swojej nowej, cudownej w jego mniemaniu ustawy.

Przede wszystkim otwórzcie oczy…

… i zainteresujecie się tematem, który bezpośrednio Was dotyczy! Bo tu tak naprawdę nie rozchodzi się o ochronę życia poczętego. Im dłużej przyglądam się obecnemu rządowi, tym większe mam przekonanie, że do władzy doszli ludzie o bardzo wąskich horyzontach myślowych. Bo kiedy upierdzielą sobie jakąś ustawę, to z jednej strony zrobią wszystko, żeby ją uchwalić. A jak już uchwalą, to w taki sposób, żeby zwykły obywatel bał się za przeproszeniem wysrać, bez wiedzy szanownego rządu. Tak było z ustawą o zakazie śmieciowego żarcia w szkołach, i tak będzie z ustawą antyaborcyjną.

Bo ustawa ta ma na celu ochronę życia poczętego, za wszelką ceną. W związku z tym, prawnie zajmuje się wszystkimi możliwymi powodami, dokonania aborcji, przyczynami poronienia, a nawet zmienia definicję dziecka poczętego. Czyli w momencie połączenia się męskiej i żeńskiej komórki rozrodczej, a ściślej jeszcze przed momentem dojścia do zapłodnienia. Bo do zapłodnienia dochodzi przecież dopiero w jajowodzie! I jak to bardzo trafnie spuentował mój mąż, za chwilę dojdzie do tego zakaz męskiej masturbacji, ponieważ nie można będzie zabić tylu potencjalnych „dzieci”.  To tak pół żartem pół serio, ale sprawa wcale nie jest śmieszna.

Do tej pory prawo pozwalało na legalne dokonanie aborcji w kilku uzasadnionych przypadkach. A mianowicie kiedy ciąża była wynikiem gwałtu, kiedy zagrożone było życie matki, lub kiedy płód obarczony był poważnymi wadami genetycznymi. Jeżeli ustawa antyaborcyjna zostanie uwalona, żaden z powyższych powodów nie będzie wystarczającym by móc dokonać aborcji. Każda kobieta, która podda się aborcji, każdy lekarz, który tej aborcji dokona a nawet każda osoba, która w jakikolwiek sposób świadomie, bądź też nie(!) pomoże w aborcji, lub w jakikolwiek sposób przyczyni się do poronienia będzie musiała liczyć się z konsekwencjami prawnymi.

W przełożeniu na chłopski język, w  Polsce nikt nie odważy się dokonywać aborcji. A jeżeli będzie bardzo zdesperowany(a będzie!) wyjedzie dokonać tego czynu za granicę, gdzie legalne(!) będzie mógł usunąć ciążę. Po powrocie do Polski pójdzie siedzieć nawet na 5 lat. A każda matka, siostra, przyjaciółka, czy mąż, który pomoże nam wyjechać za granicę, znaleźć lekarza czy szpital, a później będzie się nami opiekować, będzie uznawany za współwinnym popełnionej zbrodni.

 Do tego momentu, każdy stwierdzić może, że przecież nic złego nam narzucić nie chcą. No życie jest życie, zabijać nie wolno, życie chronić trzeba! Trzeba. Tylko, żeby powstało jedno życie, potrzebne jest życie matki.

I tu zaczyna się dramat.

Jestem kobietą i jestem matką. Już kiedyś pisałam Wam, że nigdy nie myślałam o tym, że mogłabym usunąć ciążę. Że sama bym tego nie zrobiła, natomiast nie mi oceniać kobiety które aborcji dokonują. Bo każde życie takiej kobiety to osobna historia i osobny kontekst tej sytuacji. Nigdy nie musiałam się zastanawiać co bym zrobiła na miejscu każdej z tych kobiet, o których słyszałam, że usunęły ciążę.

Projekt ustawy antyaborcyjnej zmusił mnie do tego, żeby jednak się zastanowić i postawić w sytuacji, w której mam nadzieję, żadna z nas nigdy nie będzie musiała się znaleźć. Jednak wiem, że życie czasem cholernie lubi zaskakiwać, więc jeżeli dzisiaj mówić, nigdy nie usunę, nigdy nie będzie argumentu który mnie do tego przekona, to znaczy, że tak jak nasz obecny rząd, Twoje horyzonty myślowe są bardzo zawężone.

Bo nie wyobrażam sobie sytuacji w której zostaje brutalnie pobita i zgwałcona, zachodzę w ciążę  i na mocy prawa ustanowionego przez obcych, wyprutych z emocji ludzi mam urodzić to dziecko. Donoszenie ciąży i urodzenie dziecka to jedno. Wychowanie przeze mnie, przez mojego męża to druga historia. Nie wierzę w to, że nasze życie by się nie zmieniło. Nie wierzę w to, że mój mąż mógłby wychowywać to dziecko bez krzty nienawiści do niego. Nie wierzę w to, że wytrzymałabym takie życie bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Nie wierzę w to, że prędzej czy później doszłoby do kolejnego dramatu.  Po prostu w to nie wierzę.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której jestem w ciąży a ta ciąża zagraża mojemu życiu i zdrowiu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy moje dziecko chore, potrzebuje ingerencji lekarzy. a lekarze prawnie mają związane ręce, bo każda ingerencja ratująca moje życie, bądź życie dziecka może doprowadzić do poronienia. A jeżeli do takiej stacji dojdzie, zarówno ja (pal licho ze mną) jak i lekarze poniosą konsekwencje prawne.

I tu zaczyna się chyba największy problem, bo lekarze będą zasłaniali się już nie tylko klauzulą sumienia, ale tez prawnymi aspektami, dzięki którym oni będą mogli żyć spokojnie, a ja, albo moje dziecko będziemy pomału umierać, bo przecież nie mogą zrobić nic, żeby przypadkiem nie doszło do poronienia.

Nie rozumiem też, w którym momencie życie niepoczętego jeszcze człowieka, albo płodu zagrażającemu mojemu życiu, jest ważniejsze od mojego życia!

Zakaz używania spirali domacicznych, tabletki dzień po na receptę, żebyśmy przypadkiem nie łykały ich jak cukierki(bo przecież to robimy!). Nas obecny rząd traktuje nas przedmiotowo, chcąc podejmować za nas decyzje o naszym życiu! Bo to nie chodzi tylko o ochronę życia poczętego, a konsekwencje na całe życie, nie tylko dla nas ale i całych naszych rodzin, łącznie z tym niepoczętym życiem włącznie.

Nikt, absolutnie nie ma prawa decydować za mnie, co będzie dla mnie i dla mojego dalszego życia najlepsze. Aborcji nie dokonuje się z kaprysu, ot tak dla fanu! To traumatyczna decyzja, w której decydujesz o całej reszcie swojego życia. Czy naprawdę my kobiety jesteśmy aż tak głupie, że obcy ludzie muszą podejmować za nas tą decyzję odgórnie?!

DSC_0049

W średniowieczu kobiety do usuwania ciąży używały wieszaków. Mam wrażenie, że my własnie cofamy się do średniowiecza, a jednocześnie, widząc zaangażowanie wielu kobiet w tym temacie mam wielką nadzieję, że uda nam się wspólnie nie doprowadzić do uchwalenie tej ustawy. Bo siła jest kobietą! Bo nie damy się zakuć w kagańce i dyby, nie pozwolimy, żeby o naszym życiu decydowały osoby niekompetentne, wyprute z emocji, wyrwane z kontekstu i którym wydaje się, że robią to dla dobra. Należy głośno postawić pytanie-dla czyjego dobra?

Dzisiaj w wielu miastach w Polsce kobiety wyjdą na ulicę żeby zaprotestować przeciwko ustawie antyaborcyjnej. Żeby pokazać, że potrafimy same o siebie zadbać, że myślimy i chcemy mieć prawo wyboru i prawo o decydowaniu o sobie i własnym życiu. Jeżeli możesz i w Twoim mieście odbywa się taka manifestacja(sprawdź w wydarzeniu na Facebooku TUTAJ) dołącz do kobiet, które walczą o nasze prawa. Jeżeli nie możesz, udostępnij ten post, bądź jakikolwiek inny który przekona Cię  do tego, że nasz rząd idzie w złą stronę i razem z nami walcz o to, co nam się prawnie należy. O wolność wyboru!