Nasz dom pomału nabiera ostatecznych szlifów. Wreszcie ułożyliśmy kostkę, skończyliśmy rażąco zarośniętą skarpę i chociaż wiele przed nami pracy, i chociaż dom jeszcze trzeba pomalować, to mi strasznie brakuje kolorowych kwiatów!

DSC_0780

Kiedy samemu buduje się dom, projektuje się ogród, wszystko jest może i tańsze, ale zarazem trudniejsze i mozolniejsze. Wszystko przeciąga się w nieskończoność, a Ty tak bardzo nie możesz doczekać się efektów końcowych. I tak właśnie ja, z początku bardzo niecierpliwa robiłam rabatę wśród dzikich traw, będąc przekonaną o tym, że będzie zdobiła ten chaos, który wtedy jeszcze wokół domu panował.

Z rabaty zostało kilka piwonii, bo inne cebule pozjadały chomy, myszy czy inne francaki polne. A ja nauczyłam się, że cierpliwość jednak popłaca i odpuściłam sobie wszelkie kolejne upiększania, dopóki dom i ogród nie nabiorą ostatecznych kształtów.

I tak o to, nastał rok, w którym widać finisz prac zewnętrznych, a mój dom podoba mi się coraz bardziej. Dom mamy w odcieniach ciemnego grafitu, z bardzo dużą ilością drewna. Tak więc idealnie będą pasowały tutaj wszelkie drewniane ogrodowe wypoczynki, huśtawki, czy doniczki.

Taki właśnie mam plan. Doniczki zrobione własnoręcznie, całe drewniane, pomalowane na brązowo i różowe kwiaty. Dużo różowych kwiatów! Już w tym roku kupiliśmy deski na donice, schną i czekają na wiosnę, kiedy to zacznie się sezon sadzenia kwiatów zewnętrznych. Jednak jak co roku, nie mogłam odmówić sobie kupna wrzosów w ulubionym kolorze, które uwielbiam i bez których nie wyobrażam sobie jesieni. To dzięki nim, między innymi, moja jesień każdego roku jest bardziej kolorowa i mniej smutna.

Problem miałam taki, że donice jeszcze nie gotowe, rabata w której wrzosy mogłabym posadzić również,a kupno sklepowych doniczek mijało się z celem z dwóch powodów.

Po pierwsze, żeby kupić ładne doniczki, trzeba jednak wydać sporo pieniędzy. Po drugie, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że nie będą pasowały do tych, które powstaną w przyszłym roku.

Jest jeszcze trzeci powód.

Ja bardzo, ale to bardzo lubię tworzyć takie rzeczy sama. Satysfakcja z tworzenia unikalnych ozdób jest niesamowita, a i fakt, że nikt inny, nie ma takich samych doniczek chociażby, też jest bardzo motywujący do dalszego tworzenia.

Kupiłam wrzosy, ale nie miałam ich za bardzo do czego przesadzić, w sklepowych pseudo doniczkach, nie wytrzymałyby zbyt długo. Zaczęłam więc krążyć po domu w poszukiwaniu kilku desek, z których mogłabym na szybko sklepać jakieś doniczki. Desek nie znalazłam, ale znalazłam za to koszyczki na truskawki, które leżały przy piecu i czekały na spalenie. Od razu pomyślałam, że nie mogą tak marnie skończyć, bo przecież może powstać z nich coś fajnego. No i nie pomyliłam się!

DSC_0133

DSC_0139

DSC_0142

DSC_0146

Koszyczki wystarczy pozbawić uchwytów, co jest dziecinnie proste, pomalować farbą do drewna albo innym impregnatem. Ja wzięłam impregnat, którym na wiosnę malowałam komplet ogrodowy. Nie wiem, czy jego właściwości jeszcze nie wyparowały, ale mi zależało tylko na uzyskaniu ładnego koloru na koszyczkach. Domyślam się, że raczej nie przetrwają kolejnego sezonu, ale takie doniczki, łatwe, tanie i efektowne, mogę robić każdego roku.

Żeby ziemia nie wypływała Wam, podczas podlewania kwiatków, między dość szerokimi szparami, i żeby koszyczki nie zniszczyły się za szybko, należy wyłożyć je grubszą folią i zabezpieczyć zszywaczem, albo jakim klejem(na przykład super glue) przed przemieszczaniem się. Później wystarczy wsypać ziemię, wsadzić dowolny kwiat(bo przecież doniczki możecie zrobić na wiosnę i wsadzić do nich kwiaty) i cieszyć oko świetnym efektem finalnym,który zachwyci niejednego Waszego gościa ;)

1

DSC_0778

DSC_0776

DSC_0780

DSC_0790

DSC_0791

DSC_0796

DSC_0801

DSC_0803

DSC_0813

DSC_0814

Uff! Kolejny post specjalnie z myślą o Tobie skończony! Uwielbiam dla Ciebie pisać, tworzyć, przygotowywać nowe przepisy i tutoriale. Najbardziej jednak lubię, kiedy piszesz,  że Ci się podoba, że chętnie korzystasz z moich pomysłów, albo że to co pisze, motywuje Cię i sprawia, że czujesz się rozumiana. Dlatego dziękuję za każdy komentarz, za każdy kciuk w górę i udostępnienie. To kopniak dla mnie i motywacja do dalszej pracy. Bardzo przyjemnej pracy. Nie wstydź się, napisz co myślisz ;)

Aaaa! I koniecznie kliknij LUBIE TO na Facebooku i OBSERWUJ na Instagramie- wtedy nie tylko będziesz na bieżąco z nowościami na blogu, ale też zobaczysz trochę więcej z mojego realnego życia ;)