Cztery tysiące złotych- tyle dostaniecie, jako jednorazową pomoc, jeśli zdecydujecie się urodzić śmiertelnie chore, albo upośledzane dziecko. Taki bonus od rządu. Nagroda za trud, męki, wysiłek fizyczny i psychiczny i Waszą rozpacz. To nie jest żart. Ustawa „za życiem” właśnie została przegłosowana.

pregnant-1245703_1920

Mam ochotę głośno przekląć. Siarczyście i dosadnie, tak żeby usłyszeli mnie w Warszawie. A kiedy zauważyliby wreszcie, że coś się jednak narodowi, którym rządzą nie podoba, zapytałabym, czy to są jakieś kurwa jaja?!

Nie jestem mamą dziecka niepełnosprawnego, ani upośledzonego w żadnym stopniu. Ale każdego dnia dostaje przynajmniej kilka próśb o wsparcie, od rodziców takich dzieci. Na leczenie, na rehabilitacje, na operacje, na życie. To nie są cztery tysiące złotych, to nawet nie jest kilkanaście tysięcy, ani kilkadziesiąt. Często to kilkaset tysięcy, a nawet miliony złotych, ba! dolarów, które są potrzebne, żeby ich dzieci przestały cierpieć, żeby mogły funkcjonować.To nigdy nie są wydatki jednorazowe. To są często dziesiątki operacji, lata rehabilitacji i całe życie leczenia, dźwigania, opieki.

Cztery tysiące ma wystarczyć…

Nie trzeba mieć, dziecka upośledzonego, nie trzeba być blogerką, żeby dostawać takie prośby i zorientować się jakie są potrzeby takich rodzin. Wystarczy ruszyć głową, zacząć myśleć i zacząć słuchać co się dzieje tam, gdzie się nigdy nogi nie postawiło.

Cztery tysiące złotych to taka zachęta. Weź nie bądź aborterką , urodzisz, my Ci zapłacimy, a później…a później nas już to nie obchodzi, radź sobie jak umiesz, my swoje zrobiliśmy- uratowaliśmy życie ludzkie! Tak właśnie działa nasz rząd. Krótkofalowo. Tu i teraz. Nie myśli o konsekwencjach, nie myśli o przyszłości, nie myśli w ogóle!

Bo doprawdy czy nie ma ważniejszych rzeczy w naszym kraju, niż wpierdalanie się ludziom do prywatnego życia i podsuwanie im pod nos własną moralność?! Nie boli mnie nawet to, że to ludzie wierzący-mają do tego prawo. Nie mają natomiast prawa łączyć swojej wiary z dobrem świeckiego państwa!

Zaczęło się od 500+, które być może jakiejś marnej, mądrzejszej części społeczności bardzo pomogło. A co dzieje się z resztą wiecie doskonale. Alkoholizm, patologia, robienie dzieci żeby jak najwięcej urwać. Rozmawiałam jakiś czas temu z kobietą, która kontroluje wnioski o to wsparcie. Nie wierzyłam w to co słyszę! Hurtowe adopcje, żeby dostać pieniądze to jest nic. Ludzie skłądają wnioski na martwe dzieci!

Później była aborcja. Bo przecież to morderstwo. I spoko, jestem w stanie się nawet zgodzić, chociaż uważam, że nikomu nic do tego, dopóki nie chce za nas przeżyć naszego życia i wziąć za nie odpowiedzialności. A rząd na każdym kroku udowadnia że nie chce i ma nas daleko w dupie, ale za wszelką cenę chce postawić na swoim.

Najgorsze jest to, że zamiast działać metodą kija i marchewki, oni rzucają marchewkę, niszcząc kijek. Nie ma zachęty do tego, żeby ludzie poprawili jakość swojego życia, żeby się zmienili, wzięli do pracy zaczęli działać, sami zarabiając te pieniądze- bo to jest zbyt trudne. Nie zmienisz mentalności człowieka. Jest za to coś, za co można sobie kupić każdego i to boli mnie najbardziej. Pieniądze.

DARMOWE PIENIĄDZE.

Po co się męczyć i pracować, żeby podnieść dochód w rodzinie na osobę, skoro można się nie zmęczyć, nie pracować i ten dochód obniżyć i dostać pieniądze za nic?A jak będą chcieli więcej to sobie kolejne zrobią…

Nasz rząd, próbuje nam na siłę udowodnić, że o nas myśli. Tworzy ustawy, które  mają być dobre dla ogółu, tymczasem tworzą jedynie patologie.

Całkowity zakaz aborcji w Polsce? Nie ma problemu, kobiety będą wyjeżdżały na Słowację.

Nie zabijać  bo dadzą pieniądze? Spoko, patologia urodzi, weźmie pieniądze, a później porzuci.

Ja już widziała pytania od anonimów, czy te wszystkie pieniądze to są do ukończenia osiemnastego roku życia przez dziecko, czy dopóki PiS rządzi, bo ona nie wie co robić, a nie chce się z bachorem użerać.

Pis kontra realne życie.

Cztery tysiące- tyle dla nich jest warte życie które chronią…

zdjęcie-pixabay.com