Każdego dnia zastanawiasz się dlaczego inni mają lepiej. Rozglądasz się dookoła, obserwujesz znajomych, przyjaciół, nawet obcych ludzi, których jednak mijasz na co dzień i myślisz sobie, że tylko Ty możesz mieć takie zasrane szczęście. Wszyscy są szczęśliwi, uśmiechają się z byle gówna, a Tobie znowu wali się świat. Wszystko jest do dupy i nic się nie układa. Znasz to prawda?

DSC_0497

No i tak psioczysz na swój los, że taki do dupy, że Ty masz całe życie pod górkę. Że to musi być pech. Albo nie. Ktoś rzucił na Ciebie zły urok! Na bank, inaczej być nie może. Albo może to błędy przeszłości? Może teraz za nie płacisz. Podobno karma wraca co nie? Przecież za młodu popełniłaś ich tyle, że do końca życia już będziesz mieć przesrane. Tylko dlaczego akurat Ty? Przecież tak bardzo chcesz być wreszcie szczęśliwa?!

A gdybym powiedziała Ci, że możesz. Że te wszystkie hokusy pokusy, czary mary to tylko w bajkach o Kopciuszku. A karma jest dla psa, albo złotej rybki w akwarium Twojego dziecka. Że na Twoje życie nie mają wpływu siły wyższe, a już na pewno nie czarna magia. Biała w zasadzie też nie. Ale podobno biała magia czasem bywa fajna, więc w to pozwalam Ci wierzyć.

A gdyby powiedziała Ci, że Twoje życie, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Od tego jak zaczniesz poranek. Od nastawienia na całą resztę dnia. Od tego, czy faktycznie chcesz, żeby Twoje życie wyglądało lepiej. Od tego, czy wierzysz w to, że możesz. Że dasz radę. Od tego czy działasz w tym kierunku, żeby było lepiej?

Bo tak właśnie jest! Kiedy wstaniesz rano i pomyślisz „ja pierdole, ale mi się nie chce, jest tyyyyle do zrobienia” dzień masz z bani. Może faktycznie lepiej nie wstawaj. Gwarantuje Ci, że zanim się rozkręcisz i dostrzeżesz plusy tego kolejnego dnia, dzień się skończy i nie będzie czego ratować.

„Witaj piękna, zobaczmy co Cię dzisiaj fajnego czeka!”

A gdyby tak witać dzień zupełnie inaczej. Gdyby tak spojrzeć w lustro i pomyśleć, że na pewno dzisiaj zdarzy się coś fajnego. Że być może ktoś się do Ciebie uśmiechnie, ale Ty zrobisz to pierwsza, bo to fantastyczne uczucie, sprawiać komuś radość. A może ktoś zrobi Ci niespodziankę. Przyjaciółka wpadnie na ploty i wino. A może dziecko zrobi kolejną laurkę, a Ty znowu przypomnisz sobie jak fajnie być mamą. A może Twój partner sprawi komplement. Kto wie?

Wierz mi, że odkąd zaczynam dzień w ten sposób wszystko jest…łatwiejsze i piękniejsze! To nie jest tak, że wszystko mi się układa, więc mam miejsce na radość z życia i szczęście. To ja to wszystko wreszcie poukładałam. Posegregowałam swoją głowę. Wyrzuciłam zbędne myśli o tym, że nic mi się już nie uda i zrobiłam miejsce na swój własny sukces. Gdzie robię to co kocham i spełniam się.

Zrobiłam w głowie miejsce na cele i działam, konsekwentnie je wdrażając i realizując. I zrobiłam rzecz jeszcze jedną. Najważniejszą. Przestałam przejmować się tym, co mówią i myślą inni. O mnie, o tym co robię i do czego dążę. Bo wreszcie zrozumiałam, że to właśnie ta półka, na której leżało umartwianie się innymi, jest najcięższą, najbardziej niewygodną i blokująca dostęp do życia w szczęściu.

Gdzie znaleźć różowe okulary?

Pamiętam dzień, kiedy kupiłam swoje różowe okulary. Kiedy pierwszy raz wyszłam w nich na ulicę, a ludzie oglądali się za mną i…uśmiechali się! Tak po prostu! Te moje różowe okulary to taka metafora radości i dawania szczęścia. Sobie i innym. Jednak żeby zacząć dawać innym, musisz zacząć od generalnych porządków.

No bo wiesz… Ty masz już swoje różowe okulary. Są gdzieś głęboko w Twoim sercu. I głowie. Tam gdzie ten burdel z czarnych myśli. I pierdolnik utkany z innych negatywnych emocji. Musisz się ich pozbyć, a wtedy gdzieś na dnie je znajdziesz. Te różowe okulary utkane z radości i szczęścia. Wiesz o tym, prawda?

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)