Od dwóch tygodni testuję kuchennego mocarza. Mielę, siekam, miksuje, ubijam, ugniatam, rozdrabniam. Wykorzystałam już chyba wszystkie możliwe przystawki i teraz mogę Wam powiedzieć co o tym wszystkim myślę i czy warto. Kenwood Chef Titanium XL KVL8470S

Kiedy zostałam zaproszona do testów Kenwooda, nie od razu się zdecydowałam. Testy polegają na tym, że przez jakiś czas używasz jakiś sprzęt, sprawdzasz jego wszelkie możliwości, a później przyjeżdża do Ciebie kurier i odsyłasz dany produkt wraz ze swoją opinią. Moim największym problemem był fakt, o którym już wiecie i Wy. Mianowicie mam cudowną moc psucia. Wystarczy, że z pola widzenia znika Szalony, a wszystko co znajduje się na odległość jednego metra ode mnie nagle ulega autodestrukcji. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę. Było więc, bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten robot nie przeżyje moich testów. Od razu wyobraziłam sobie, że w razie podobnych przygód, musiałabym za niego płacić, a suma jaką znalazłam w sklepach jest dla mnie lekko zaporowa, bo za te pieniądze, to ja mogłabym mieć samochód, albo traktorek do koszenia mojego wielkiego ogrodu.

Na szczęście zostałam uspokojona, że agencja takie przypadki bierze na siebie, więc pomyślałam, why not? Nie każdego dnia, masz możliwość przetestować taki wypasiony sprzęt, który leży w sferze marzeń kulinarnego wariata, który najchętniej z kuchni by nie wychodził. W ten właśnie sposób trafił do mnie robot planetarny Kenwood Titanium Chef XL KVL8470S. I bardzo się z tego powodu cieszę. Bo lubię wydawać opinię na temat danego produktu na podstawie własnych doświadczeń. A jedyna opinia jaką do tej pory mogłam wydać, to ta, że jeszcze sobie chwilę na takie kuchenne cuda poczekam. Teraz wiem znacznie więcej. Teraz wiem, że nie warto czekać.

I mówię to z pełną odpowiedzialnością. Wasi mężowe mnie teraz znienawidzą. Ale wybaczą mi, kiedy Wasz Kenii zamieszka z Wami, a Was wstąpią nowe moce przerobowe. Bo ja ostatnio z kuchni nie wychodzę. Piekę ciasto za ciastem, testuje nowe przepisy i robota. Wznoszę się na wyżyny swoich kuchennych zdolności. Nie ma się co oszukiwać ten sprzęt potrafi zainspirować do pracy.

domowe lody

Lody czekoladowe i truskawkowe jak dawniej PRZEPIS TUTAJ

Chlebek bananowo-kokosowy

Chlebek kokosowo-bananowy idealny do słodkich smarowideł PRZEPIS TUTAJ

Pudding z nasionami chia i białą czekoladą z musem truskawkowym PRZEPIS TUTAJ

Precyzja wykonania i trwałość

To zdecydowanie najważniejszy argument, który przemawia za tym sprzętem. Już na pierwszy rzut oka widać jak trwały jest to robot i że w Waszej kuchni pozostanie na wiele lat. Stalowe wykonanie poszczególnych elementów i większości mocowań to jest to czego do tej pory brakowało mi, we wszystkich moich kuchennych pomocnikach. Większość sprzętów, które dotychczas używałam, miało plastikowe mocowanie, które bardzo szybko się zużywały, przy moim częstym używaniu. Jeżeli inwestuję w sprzęt kuchenny, to chciałabym żeby był trwały i odporny na wszelkie przygody.

Nie ma opcji, żeby zniszczyć jakąkolwiek część. No. Ewentualnie plastikową osłonkę, którą zakładamy przy ubijaniu śmietany na przykład. Robot należy do sprzętów inteligentnych, więc kiedy jakakolwiek część jest źle zamontowana, zwyczajnie go nie uruchomicie. Stalowa misa nie pęknie, a szklany termiczny dzbanek, w którym zaraz po wyciągnięciu z gorącej zmywarki, możecie kruszyć lód-nie pęknie.  Nie ma takiej opcji i już. Nic się nie spali, nic nie wybuchnie. I ja, jako naczelny psuj internetu-szanuję to bardzo.

Intuicyjność w obsłudze

Milion instrukcji, zawsze, wszędzie i we wszystkim. To jest to co mnie przeraża przy każdej nowości. Nie ważne czy jest to program komputerowy, prostownica do włosów, czy robot kuchenny. Zawsze muszę poświęcić długie godziny, na czytaniu instrukcji i interpretacji tego, co jej autor miał na myśli…Tutaj nie wzięłam instrukcji do ręki. Wszystkie mocowania i cała obsługa robota Kenwood jest tak prosta, że zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. Warto tylko sprawdzić, które części można myć w zmywarce, a których nie. No i może, jeżeli dopiero raczkujecie w kuchni, warto też poczytać o wszelkich możliwościach Waszego nowego pomocnika, bo nagle okaże się, że gotowanie to jest to, co bardzo lubicie, a możliwości robota są nieograniczone i bardzo, ale to bardzo ułatwiają pracę.

Dodatkowe ręce do pracy

Swojego robota nazwałam Kenie. I przez pierwsze dwa dni chodziłam dookoła niego, głaskając go po obudowie. I nie jest to żart. Podczas pracy w kuchni, kiedy mi pomaga, mówię do niego ładnie, dziękuję za pomoc i współpracę. I tak całkiem serio, to nie jest robot kuchenny, to dodatkowy pomocnik w Twojej kuchni. Jeżeli mój mąż, sam garnie się, żeby coś za pomocą niego zmielić, ubić czy zmiksować i argumentuje to słowami-to się samo robi , to lepszej rekomendacji nie potrzebujecie, bo mój mąż to jest kuchenny minimalista i jemu takie kuchenne nie są do życia zupełnie potrzebne. Ale to nie on spędza w kuchni połowę swojego życia. Na moje szczęście, bo dzięki temu mogę romansować z Kenim.

Oszczędność czasu to jest kolejna rzecz która wyróżnia tego robota. Łatwo i szybko montuje się poszczególne elementy. Szybko, delikatnie i z precyzją wykonuje każde swoje zadania, a Wy w tym czasie spokojnie możecie kontynuować pracę przy kolejnych etapach tworzenia dań.

Multizadaniowiec

Zmielicie mięso na pasztety, kotlety, do sosów, a nawet zrobicie kiełbasę, bo robot wyposażony jest w specjalną końcówkę. Nigdy już nie kupicie pseudo sera w wiadereczku na sernik, bo teraz ser zmielicie sami! Będziecie robić drinki i wszelkiego rodzaju kruszony bo perfekcyjnie skruszycie lód w blenderze. Wszelkie soki, smoothie, koktajle zupy kremy są na wyciągnięcie Waszej ręki. Możecie siekać, kroić, także w kostkę, warzywa do zupy czy sałatki jarzynowej(tutaj trzeba dokupić dodatkową przystawkę). Miksowanie, ubijanie nie ma przed Wami tajemnic bo w zestawie znajdziecie kilka szkatuł do tego przeznaczonych.  I teraz hit! Stalowa misa ma pojemność 6,7 litra! W sam raz do podwójnych, a nawet potrójnych porcji ciast i kremów. Z czym ja zawsze miałam problem. Możecie wałkować i formować makarony, wyciskać soki i mielić przyprawy czy kawę. I pewnie możecie robić milion innych rzeczy, bo przy takim robocie ogranicza Was tylko wyobraźnia.

Łatwy do czyszczenia

Niektóre elementy możecie myć za pomocą zmywarki. Cała reszta myje się bardzo łatwo. Nie ma takiego elementu, którego nie rozkręcicie i nie domyjecie, z czym miałam problem przy niektórych robotach kuchennych. Stalowe wykonanie zdecydowanie ułatwia mycie.

I ja mogłabym tak godzinami. Jestem zachwycona. Chociaż nie, ja się od tego robota uzależniłam! Teraz zanim wybiorę jakiś przepis, zastanawiam się czy będę mogła zatrudnić do pomocy Keniego, bo zwyczajnie przyjemnie się z nim pracuje. A musicie wiedzieć, że mój prawie dziesięcioletni robot, który dostaliśmy z okazji ślubu, praktycznie nie wychodzi z szafki. Zwyczajnie jego kres nadszedł, lata dopadły i wyciągam go w ostateczności. Jeszcze do niedawna myślałam, że to kwestia mojego lenistwa albo że jestem już uprzedzona, bo napaliłam się na nowy sprzęt. Dzisiaj, po testach z Kenwood i robotem Kenwood Titanium Chef XL KVL8470S widzę, że wcale tak nie jest. Robot kuchenny powinien nam pracę w kuchni ułatwiać i ją umilać, a nie zniechęcać do niej. Dlatego, jeżeli nadal zastanawiacie się, czy jest sens inwestować dość sporych pieniędzy w robota planetarnego, to ja z czystym sumieniem, mogę Wam powiedzieć, że tak. To jest inwestycja na długie lata, a przyjemność pracy z takich pomocnikiem jest warta tych pieniędzy. Do tego Kenwood daje Wam dziesięć lat gwarancji. I ja to mocno szanuję, wiecie, jako ta pierwsza psuja na kwadracie.

A teraz uciekam. Do kuchni rzecz jasna. Pierwsza w życiu Pavlowa sama się nie zrobi. Zresztą sami czekacie na moje kolejne przepisy. Już my Kenim wymyślimy dla Was coś ekstra! ;)