Każdy związek jest inny i nie ma się co oszukiwać. Jedni potrzebują więcej bliskości i czułości(ja!) i będą potrafili spędzać ze sobą każdą minutę. Inni będą potrzebować przestrzeni, swojego kawałka życia bez drugiej połówki i nic w tym dziwnego. Wszyscy jesteśmy różny. Jednak każdy związek powinienem opierać się na wsparciu i szacunku.

P1091526

Za każdym razem, kiedy gdzieś w internecie pojawia się tekst, o tym jak to mężczyźni są wielce zdziwieni rzeczywistą pracą kobiet w domu, pojawiają się komentarze, że kobiety same sobie są winne takich mężczyzn, bo takich ich sobie wychowały. Że przychodzą z pracy, wymagają ogarniętego domu, ciepłego obiadku, radosnych dzieci i uśmiechniętej od ucha do ucha żony. A tam lekkie zdziwienie, bo burdel w chałupie, kobita umordowana i wielkie jego zaskoczenie- co Ty babo robiłaś przez cały dzień (pisałam o tym TUTAJ).

I coś w tym z jednej strony jest. Że kiedy z kimś się wiążemy, to uczymy się siebie nawzajem, uczymy się wspólnego życia i metodą prób i błędów, wieloma kompromisami wypracowujemy sobie, wspólne relacje, zasady wspólnego codziennego funkcjonowania. Tyle tylko, że jednego nauczysz, żeby swoje brudne gacie i skarpetki odnosił do kosza na pranie, a talerzem trafiał do zmywarki. Bo będzie rozumiał, że samo się nie zaniesie, że dokłada Ci pracy, że przecież korona mu z głowy nie spadnie, jak trochę w domu ogarnie. Ale to temat na inny post.

Bo inny facet z domu wyniesie, wyuczone lenistwo. Takie, że mamusia całe życie wszystko za synusia robiła, pod nos podkładała, prała, sprzątała za niego i mu gotowała i jemu tak zwyczajnie było wygodnie. Za nic więc w świecie, swoich przez lata wyuczonych przyzwyczajeń zmieniać nie będzie chciał. Ale to tylko przykrywka, kamuflaż czy inna zasłona dymna.

Bo prawdziwym facetem trzeba chcieć być. Takim który widzi ile trudu w zajmowanie się domem wkłada jego kobieta. Takim, który chce widzieć kiedy i w jaki sposób jego kobieta jest szczęśliwa. Takim który będzie zauważał, kiedy jest jej źle i zrobi wszystko żeby ją uszczęśliwić. Takim, który dba, troszczy się, wspiera szanuje.

Bo nie trzeba być wielkim macho. Nie trzeba być psychologiem, żeby wiedzieć jak krucha jest kobieca psychika i jak wiele wsparcia potrzebujemy, żeby się trzymać w pionie. Mężczyźni zbudowani są z innej gliny. Odporni psychicznie, mniej emocjonalni, odporni na zewnętrzne ataki. My kobiety przejmujemy się wszystkim i wszystkimi,  martwimy się o każdego członka naszej rodziny, o teraźniejsze problemy i o to jak będzie wyglądała przyszłość. Planujemy, analizujemy, przetwarzamy. Każdego dnia łączymy pracę, dom, rodzinę-spinamy do kupy żeby wszystko funkcjonowało i wyglądało jako tako, a nawet lepiej.

I być może nie zawsze nam wychodzi, bo dziwne, żeby brać na siebie więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć i żeby zawsze wychodziło. Być może, nie wszystko jest na czas i perfekcyjne, ale się do diaska staramy!  Nie potrzebujemy strofowania, że coś jest nie tak jak powinno, nie potrzebujemy kopania po tyłku jak to nam kiepsko idzie, nie potrzebujemy marudzenia i dołowania. Nie potrzebujemy demotywacji i podcinania skrzydeł na każdym kroku. Już same sobie w głowach robimy wystarczający kipisz, same mamy wystarczająco dużo kompleksów i mało wiary w siebie. A gdybyśmy chciały kolejną marudę, której wszystko nie pasuje, postarałybyśmy się o kolejne dziecko!

My potrzebujemy wsparcia i motywacji! Potrzebujemy, żeby nas ktoś czasem docenił i poklepał po plecach. Przytulił i powiedział- hej nie przejmuj się, może nie jest perfekcyjnie, ale się starasz, świetnie Ci idzie, widzę to, dasz radę! Potrzebujemy kogoś, kto będzie pomagał rozganiać czarne chmury, kiedy same sobie gromy ciskamy. Potrzebujemy czuć, że jesteśmy ważne i będziecie przy nas w każdej sytuacji.

Problem z facetami jest taki, że im się wydaje, że bez nich sobie nie poradzimy. Gówno prawda! Poradzimy sobie świetnie, a nawet lepiej. Bo zamiast czekać dniami, tygodniami, miesiącami a czasem nawet latami na ich wsparcie i działanie, same będziemy musiały wziąć się do roboty. Nikt nam skrzydeł nie będzie podcinał i krytykował kiedy coś nie wyjdzie. Zmotywujemy się same, bo nie będziemy miały innego wyjścia. Niejednokrotnie kobiety, które nie są z nikim w związku radzą sobie lepiej, niż jak miały kogoś u boku!

Ale są tacy faceci, którzy potrafią wspierać swoje kobiety. Którzy motywują, zauważają i doceniają mniejsze i większe sukcesy. Są tacy faceci, którym nie trzeba mówić, że kobieta która ma oparcie w swoim mężczyźnie, która czuję się kochana, która wie że może na niego zawsze liczyć rozkwita! Nie tylko pięknieje, ale wzrasta jej kreatywność produktywność, efektywność i z każdym dniem pokonuje coraz to większe bariery, w dążeniu do coraz to większych  ambitniejszych celów. Kobieta która ma wsparcie w swoim facecie czuje się nie tylko atrakcyjniejsza fizycznie, ale też pewniejsza siebie!

Są tacy faceci, wiemy o tym i my ich kochamy i szanujemy. Co otrzymujemy oddajemy z nawiązką.  Ale fajnie, gdyby tych facetów było więcej. Byłoby nam zdecydowanie łatwiej i szczęśliwiej. Wszystkim.