Jak bardzo absurdalne jest określenie „kobieta siedzi w domu”, wie tylko ten, kto takie siedzenie w domu przeżył na własnej skórze. Nie ma to z siedzeniem nic wspólnego. Ot, taki paradoks zawodowej abstynencji. Teoretycznie nie pracujesz, a praktycznie… 

p1091530

W tyłkach się tym matkom poprzewracało! Siedzą w domach całe dnie, do roboty chodzić nie muszą, a narzekają jakie to nie są zmęczone. Wraca jaśnie Pan z roboty, a tu obiad albo zimny niepodgrzany, albo jeszcze w ogóle nie ugotowany, burdel na chacie jakby ktoś włam jakiś zrobił, dzieciaki nieogarnięte, a kobieta ledwo żywą udaje. Ale że jak to?

Wielkie zdziwienie facetów, kiedy słyszą narzekania swoich kobiet na zmęczenie, brak sił, czasu dla siebie, doprowadzają mnie do agresji. Zwłaszcza, kiedy w domu są dzieci. To przecież takie proste. Ogarnąć każdego dnia milion obowiązków równocześnie zajmując się dziećmi. Wystarczy odrobina organizacji, samokontroli i wszystko gra i chodzi jak w zegarku.  Dobre mi sobie!

Przy dzieciach mili Panowie, to nic nie chodzi jak w zegarku. Zajmowanie się domem i dziećmi to jedna wielka improwizacja. Jedna wielka teoria chaosu, gdzie ktoś kiedyś jakąś teorię miał, a kiedy pojawiły się dzieci, to dzieci zostały a wszelkie teorie zniknęły.

To nie jest tak, że my sobie wymówek szukamy. Próbowaliście kiedyś myć zęby równocześnie jedząc czekoladę? Nie? No to spróbujcie, bo tak właśnie wygląda macierzyństwo. Tak właśnie wygląda każdy dzień matki. Dzień świstaka.

Budzisz się każdego dnia i wiesz jak to będzie wyglądało. Niby jest plan, niby wiesz że do zrobienia jest obiad, ze dwa prania. Jakieś prasowanie by się przydało, odkurzysz, kurze powycierasz, zrobisz jakąś segregacje zabawek. Będzie spacer z dzieckiem, a po drodze jakieś zakupy. Ale przy dziecku planować możesz wizyty u lekarza, menu i zakupy na następny dzień, ale nie to jak ten dzień będzie wyglądał.

Bo przy dziecku to ten dzień zależy od wielu czynników. Od tego czy brzuszek nie boli i humor dobry, od tego czy dziecko zajmie się tego dnia tylko rysowaniem czy rozpierdzieli wszystkie zabawki jakie znajdzie w zasięgu ręki. Od tego, czy zdążysz te zabawki, po raz czwarty uprzątnąć przed powrotem męża do domu, i czy nie potkniesz się o nie, biegnąc do przypalającej się zupy, łamiąc mały paluch u nogi. Od tego czy zdążysz cokolwiek ugotować kiedy dziecko będzie miało drzemke, czy też tej drzemki nie będzie bo akurat tego dnia będzie przestymulowane emocjami.

Każdego dnia przy dziecku, siadasz w pewnym momencie na kanapie utyrana jak wół, noszeniem, przenoszeniem, zbieraniem, przekładaniem, przytulaniem, sprzątaniem, gotowaniem, spacerowaniem, bo cały dzień coś robiłaś, a dom wygląda właśnie tak jak zastaje go mąż. Jakbyś nie robiła kompletnie nic.

I ja Wam powiem drogie Panie jak wytłumaczyć to Waszym facetom. Jak raz na zawsze przekonać go, że Ty serio bardzo byś chciała poleżeć cały dzień na kanapie, z nogami w górze, pod czystym, nieupapranym czekoladą kocykiem, popijając ciepłą kawę, oglądając ulubione seriale. Mając czas na pomalowanie paznokci, które wołają o pomstę do nieba. Jest tylko jedna metoda, żeby on zobaczył jak naprawdę wygląda Twój dzień. Żeby zrozumiał, że Twoje życie wcale nie jest takie proste, wygodne i zwyczajnie leniwe. Żeby odechciało mu się tych kiepskich docinek- że on to by się chętnie  z Tobą zamienił i w domu posiedział.

Zostaw go na dzień, dwa, lub trzy. Wyjedź, znajdź pracę, symuluj chorobę, odwiedź przyjaciółkę, która wyjechała na drugi koniec świata, albo zwyczajnie urządź domowy strajk. Zrzuć na niego wszelkie obowiązki, nie rób w domu kompletnie nic. Niech na własnej skórze przekona się jak to jest fajnie w domu siedzieć, i jak to siedzenie nie ma prawa nas męczyć. Jak to jest, kiedy sprzątasz cały dzień, a kiedy skończysz, tam gdzie zaczęłaś znowu jest armagedon. Jak to jest, kiedy masz do zrobienia milion rzeczy, a nie jesteś w stanie sama skorzystać z toalety bo ciągle u nogi wisi Ci dziecko. Jak to jest kiedy w planie jest sprzątanie, podczas drzemki dziecka, a dziecko drzemki odmawia. Zrób to co on myśli, że robisz cały dzień. Nie rób kompletnie nic.

I rzecz najważniejsza, koniecznie mu wtedy ponarzekaj. Że brudno i syf, że chaos i zero organizacji. Że tak dłużej być nie może i czym on taki utyrany. Że to i tamto przydałoby się zrobić,i kiedy ten obiad będzie. A później się połóż na kanapie, otwórz sobie win, włącz dobry film i czekaj. Czekaj aż do niego dotrze, co każda matka robi przez cały dzień.

p1091517

p1091531

p1091525

\