Kiedy byłam jeszcze młoda i miałam pstro w głowie cieszyłam się pierdołami, ale ciągle wymagałam od życia więcej. Teraz jestem już tylko młoda a czas nauczył mnie, że każda minuta życia jest na wagę złota. 

tEREUy1vSfuSu8LzTop3_IMG_2538

Przez całe życie się dorabiamy. Gonimy za pieniędzmi. Bo żyć z czegoś trzeba. Rachunki opłacić, do gara coś włożyć. Dzieci do szkoły posłać. Dobrej, nie byle jakiej. No i te milion pozalekcyjnych zajęć. Bo przecież dziecko musi mieć osiem wyuczonych talentów. Nie wiadomo co mu się w życiu przyda.

Jest jeszcze kariera. Im większa tym lepsza. Wiecie wyścig szczurów chyba nigdy się nie zatrzyma. Trzeba dotrzymywać kroku. Przecież nie chcemy wylądować na samym dole tej długiej drabiny. Szarego Kowalskiego, który jest nikim. Musisz być kimś. Musisz mieć się czym pochwalić. Wśród znajomych, rodziny. Im więcej awansów, tym większa Twoja satysfakcja. W końcu jesteś najlepszy. No i ten podziw w oczach innych. Bezcenny.

Kiedy już mamy kupę kasy, bo przecież wysokie stanowisko z tym się wiąże, super wypasioną furę, dom z ogródkiem i idealnie wystrzyżonym trawnikiem, przychodzi czas na wakacje all inclusive. Na Malediwach najlepiej. Albo na innej Kubie. Jedziesz z całą rodziną, pijesz driny z palemką nad idealnym basenem, w idealnym apartamencie. Idealnie. Zdjęcia są boskie. W sam raz na Facebooka. Niech widzą, niech zazdroszczą. W zasadzie z wakacji wiele nie pamiętasz, bo te driny w ofercie all inclusive są za darmoszkę. Korzystać trzeba do bólu. Więc korzystasz. Na nic więcej nie masz siły. Zresztą przyjechałeś odpoczywać a nie męczyć się spędzając czas z rodziną. NA spacerach, na zwiedzaniu?! Po co?

I nie. Nie jestem zazdrosna, zawistna. Nie o to chodzi. Każdy z nas ma swoją karierę, swoje wypasione auto. Dla każdego z nas ta kariera będzie czymś innym. Każdy z ans będzie miał inne priorytety. Ja też miałam. Nadal je mam. Tylko przez ostatnie lata, bardzo się zmieniły.

Każda cenna minuta życia

Pewnego dnia zwyczajnie dotarło do mnie, że przyjdzie taki dzień, kiedy osiągnę wszystko. Będę miała piękny dom, idealnie wystrzyżony ogródek , kilka medali za przebiegnięte biegi. Mój syn będzie wykształcony a ja będę spełniała się zawodowo. Bo wiem że mogę. Wiem że mnie na to stać. Kwestia zaciśnięcia porządnie zębów. Tylko zanim do tego dojdę, po drodze biegnąc zapomnę o rzeczach najważniejszych.

Zgubię bliskość, z najukochańszymi mi osobami, której nie zastąpi nikt ani nic. Nie zauważę chwil, które powinny pozostać w mojej pamięci na zawsze. Nie stworzę mojemu dziecku wspomnień, które powinien mieć z dzieciństwa.

Tych o wspólnych porankach. O przedłużaniu wczesnych pobudek. Kiedy się przytulamy i kiedy jesteśmy najbliżej, bo nie rozprasza nas nic dookoła. O kuchni całej w mące, bo piekliśmy razem ciasteczka. Albo o krzywej marchewce w zupie, bo pomagał mi mały pomocnik.O wyrwanych warzywach, bo młody chciał bardzo pomóc pielić ogródek i się pomylił. O błotnych zabawach z ukochanym psem od rana do nocy. O podartych spodniach i piknikach na trawie w ogrodzie. I o czasie spędzonym tylko z nim. Na lodach, na rowerze, oglądając śmieszne bajki i śmiejąc się do rozpuku. Tylko dlatego że on się śmieje.

Chce pamiętać te wszystkie kawy przyniesione rano do łóżka przez Szalonego. Te wszystkie wspólnie wykonywane prace w ogrodzie i filmy obejrzane z misą popcornu albo domowymi frytkami, które oczywiście on smażył. Te wszystkie wspólne spacery i wycieczki rowerowe. Każde wypowiedziane „Kocham Cie” i każde jego czułe spojrzenie.

Nie chcę tego przegapić. To są moje priorytety. Miłość, jej pielęgnacja i szczęście naszej rodziny. Tego nie można kupić za żadne pieniądze świata. Nikt nigdy nie odda mi wspomnień. Nikt nigdy nie zwróci mi tych chwil, które są najcenniejsze.

Nauczyłam się doceniać każdą cenną minutę życia, bo nie wiem ile nam ich jeszcze zostało. Może dwadzieścia lat. A może osiem lat. A może osiem minut? Nie chcę w ostatniej minucie swojego życia żałować, że zatraciłam się w biegu po rzeczy nieistotne. Te które przeminą i nie będą miały znaczenia. Najważniejsze są tylko wspólne chwile. Najważniejszy jest wspólny szacunek i wsparcie. Najważniejsi jesteśmy my. Kochający się i szczęśliwi. Po swojemu. Na swój sposób.

Nie ważne gdzie i jak. Ważne, że zawsze razem. I bez względu na to, kiedy i jak, wiem że tego wspólnego czasu zawsze będzie mi mało. Zawsze będę chciała więcej, zawsze będę na ten wspólny czas zachłanna. Bo to jest chyba właśnie prawdziwa miłość…

A dla Ciebie co jest w życiu najważniejsze?

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)