To miał być żart. Taki sarkazm. Nie wszyscy podłapali i wyszła z tego spora dyskusja. A ja byłam przekonana, że w tym temacie, nie ma nic więcej do powiedzenia. Że temat karmienia piersią, w miejscu publicznym jest już przedyskutowany i zamknięty. Myliłam się.

To było moje pierwsze wyjście z dzieckiem po porodzie. Szybki wypad na obiad do restauracji, bo już dość miałam siedzenia w domu. Nawet sobie zażartowałam, że nie będę dziecka w knajpie przy stoliku przebierać jakby co, bo jeszcze mi ktoś zdjęcie zrobi, wrzuci do internetu i będzie draka. No jakby oczywistym było dla mnie, że jeżeli gdzieś w pobliżu(a byliśmy w galerii) jest jakieś miejsce z przewijakiem, to tam właśnie zmienię pieluchę dziecku. Ale my tutaj, dzisiaj nie o tym.

My dzisiaj porozmawiamy o rzeczy, która powinna być naturalna, i dyskusji wywoływać nie powinna, a jak się okazuje- ciągle wiele osób oburza, obrzydza i gorszy.

Przyznam Wam się do czegoś. Pierwszego dziecka, nie udało mi się karmić piersią. Nie miałam więc, nawet takiej możliwości, żeby, wtedy, dziesięć lat temu karmić gdzieś wśród ludzi. Nie miałam w tym temacie więc doświadczenia. I kiedy w drugiej ciąży, nastawiałam się, że podejmę walkę, i spróbuję drugie dziecko karmić piersią, miałam takie przekonanie, że karmienie w miejscach publicznych raczej w grę nie wchodzi. Nie czułam wtedy tego. Wydawało mi się, że będę skrępowana. Że w sytuacji, kiedy moje dziecko będzie głodne, będzie płaczem domagało się cycka, będę wystarczająco zestresowana, że płacz niemowlaka może komuś przeszkadzać, że wyciągnięcie cycka przy ludziach nie będzie wchodziło w grę. Z naciskiem na WYDAWAŁO MI SIĘ!

Kiedy urodziłam, a moje drugie dziecko okazało się ssakiem z krwi i kości, a mój organizm świetnie radził sobie z laktacją, nagle okazało się, że…o jakimkolwiek dyskomforcie podczas karmienia wśród ludzi nie ma mowy.

Bo kiedy moje dziecko jest głodne, a jest głodne tu i teraz(!!!) ja nie mam czasu latać i szukać dogodnego miejsca, w którym JA będę czuła się komfortowo. Bo moje dziecko jest noworodkiem, karmionym na żądanie i nie zrozumie, kiedy mu powiem:

„Słuchaj Bombelku, musisz poczekać, bo jak nakarmię Cie tutaj, to się Państwo krzywo będzie patrzyło, że mamusia cycka na wierzch wywaliła”

No nie. To nie jest kilkulatek. Nie zrozumie…

Ustalmy genezę powstanie zdjęcia, które na moim profilu wywołało tyle emocji. Bo to ważne jest. I będzie dopełnieniem tego tekstu.

Kiedy wchodziliśmy do restauracji całą rodziną, zarządziłam miejsce w loży na samym końcu sali. W zacisznym miejscu. Wybrałam miejsce tyłem do całej sali. Przede mną siedział mąż i starszy syn, a za nimi była…ściana. Byli więc jedynymi widzami tak gorszącego procederu jakim jest karmienie piersią dziecka.

Wybrałam to miejsce specjalnie. Nie dla własnego komfortu, a dla komfortu innych gości restauracji. Bo wierzcie mi lub nie, ale mimo, że karmiłam swoje dziecko pierwszy raz, w tak publicznym miejscu- nie czułam się w ogóle skrępowana. I kiedy mąż zaproponował, żebym może dla własnego komfortu właśnie, okryła się pieluszką, okryłam się pieluszką…narzucając ją na głowę.

I to nie jest kwestia wyluzowania, swobodnego podejścia do karmienia, wychowywania czy swojego ciała. Moim zdaniem jest to kwestia dojrzałości i zrozumienia bardzo podstawowej kwestia, jakim jest fakt, że:

KARMIENIE PIERSIĄ JEST CZYMŚ NATURALNYM i POZBAWIONYM JAKICHKOLWIEK PODTEKSTÓW

Nie rozumiem więc ludzi, którym przeszkadza i gorszy ta czynność. Skąd się bierze zgorszenie, kiedy matka wśród ludzi chce nakarmić swoje dziecko, i dlaczego ktoś widzi w tym coś złego?! A kiedy kilka metrów dalej, w witrynie sklepowej, na banerze reklamowym, jakaś roznegliżowana kobieta promuje jakiś produkt- fakt ten, nie gorszy już nikogo i nikt swojego niezadowolenia i oburzenia nie okazuje?!

Dlaczego ludzie wysyłają matki, żeby karmiły swoje dzieci w toalecie, kiedy sami posiłki zjadają wśród innych ludzi przy stole?!

Dlaczego matki mają zakrywać główki swoim dzieciom, powodując duszności, upocenie się maluchów podczas jedzenia, kiedy sami przy stole mają swobodny odstęp do powietrza, i nie zakrywają się niczym?

Ja rozumiem, że komuś może to przeszkadzać, że może czuć się niekomfortowo. Serio. Ale kiedy wyciągam cycka w miejscu publicznym, to nie po to, żeby kogoś gorszyć i oburzać. Ale po to, żeby nakarmić swoje dziecko! I nie po to, żeby ktoś moje cycki oglądał. Nie odpowiadam więc za ludzi, którzy zamiast w swój talerz, przed siebie, czy na swojego rozmówcę, zaglądają mi w dekolt…

Nie chcesz oglądać matki karmiącej dziecko?

Przeszkadza Ci, że kobieta wyciąga cycka w miejscu publicznym?

Nie patrz.

Proste.