Współczesny kanon piękna narzucony jest przez krwiopijcze media, które karmią nas niczym innym jak stosem anorektyczek w najdroższych ubraniach, kąpiące się w mleku, codziennie zaglądające do stylistów fryzur, make-upu, czy paznokci, pijących na śniadanie szampana i jedzących codziennie kawior. Tak wygląda nasz współczesny świat- jaki przedstawia telewizja i prasa. Tak, chce wyglądać każda z nas.

11045786_886648461358183_605789289_o

Nie, to nie jest kwestia ciężkiej pracy nad sobą, harowania od rana do nocy jak woły, żeby dojść po kolejnych szczeblach na sam szczyt kariery i żeby nas było na to wszystko stać.  Jasne, że w większości przypadków, jakie widzimy w mediach, tak właśnie jest. Ale umówmy się, żeby zostać kolejnaąsuper modelką, popularną i rozchwytywaną aktorką, czy światową piosenkarką, sama ciężka praca nie wystarczy, jeżeli nie ma się odrobiny talentu, znajomości i kupy kasy.

Mamy talent.

 My kobiety, matki, żony, bizneswoman mamy talent do organizacji naszego życia rodzinnego. To my przecież dopinamy wszystko na ostatni guzik, tak żeby każdy plan dnia był zrealizowany co do punktu i działał jak w Szwajcarskim zegarku. To my stajemy na głowie, żeby być animatorkami swoich dzieci, najlepszym lekarstwem w chorobie, cukiernikami, najlepszymi kucharkami i sprzątaczkami. To my kobiety, odnosimy coraz większe sukcesy zawodowe, wymyślamy swoje biznesy czy inne startupy. To my kobiety, potrafimy cieszyć się z małych rzeczy i naprawiać największe tragedie. Więc jesteśmy piekielnie zdolne. Ale na innych płaszczyznach.

Nie potrafimy jednak zaakceptować samych siebie. Do tego talent mamy największy. To nie do końca nasza wina. To nie do końca wina naszych kompleksów. Bo te nie biorą się znikąd. To wina tego, czym karmią nas media. Bombardują zewsząd ideałami, których tak naprawdę nie ma. Bo tak naprawdę to co widzimy, to nic innego jak tona tapety, masa pracy specjalistów od fotoshopa, odpowiednie światło i ustawienie.

I co z tego że my to wiemy. Niby wiemy, ale ciągle się zadręczamy. Ciągle chcemy tak właśnie wyglądać. Ciągle dążymy do ideału który nie istnieje!

Gówno w błyszczącym papierku.

Dlaczego nie możemy dostawać na tacy naturalności. Dlaczego świat nie chce zaakceptować tego, że ludzi perfekcyjnych nie ma. Dlaczego najlepiej sprzedaje się to, co ładnie opakowane. Podobno nawet gówno zawinięte w najbardziej błyszczący papier można sprzedać. Nie, nie podobno. Tak właśnie jest.

Patrzę na swoje zdjęcie i widzę piękną buzię. Hipnotyzujące oczy i …cholera nic więcej. Bo tak wyglądam w opakowaniu. Bo naturalnie od ideału tak mi daleko, jak Dodzie do naturalności. I nie potrafię tego zaakceptować. Nie potrafię wrzucić na luz, przestać wyszukiwać mankamentów. I kiedy dzisiaj na jednym z forów, dyskutowałam o szopce komunijnej o solariach dla małych dziewczynek i całym tym przepychu jaki fundują im niektóre matki- uświadomiłam sobie że to nie moja wina. To przez media, które selekcjonują dla nas tylko to co jest piękne i idealne. To co nierealne. To czego nie ma.

Tyle tylko, że nie wszyscy potrafią to dostrzec. Nie wszyscy orientują się, że tym światem rządzą pewne prawa. Dzikie i naturalne prawa. Silniejszy zjada słabszego, ładniejszy wypiera brzydszego. A że nie ma ludzi idealnych, że nie ma uczciwości i do prawdy daleko- to brniemy w tej ułudzie i staramy się dorównać jej za wszelką cenę, jak widać po komunijnym szale, po konkursach piękności dla małych dziewczynek- wciągając w to nasze dzieci i wpajając im od małego- że żeby coś w życiu osiągnąć, trzeba być kurna ładnym, szczupłym i zakłamanym. I udawać że idealny świat, idealnych ludzi istnieje.

fot. Kamil Jasek Fotografia

 Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)