Jeżeli jesteś kobietą, to tak jak ja lubisz o siebie dbać. Lubisz pięknie wyglądać i pięknie się czuć. Nie zawsze jednak mamy na to czas. Kobieta w dzisiejszych czasach musi być multitasking. Pracować, prać, sprzątać, gotować i do tego pięknie wyglądać. Ale jak, jak mieć na to siły?!

DSC_2494

Nie oszukujmy się. Im więcej my, kobiety bierzemy sobie na głowę, tym mniej siły, czasu i ochoty pozostaje na to, żeby zadbać o siebie. No bo jak ma się nam chcieć, kiedy zwyczajnie padamy na cztery łapy. Kiedy ledwo przyłożymy głowę do poduszki i już odpływamy?

Mało tego. Wydaje nam się, że ważniejszy od zadbania o siebie jest odpoczynek. I słusznie. Odpoczynek jest ważny. Każdy organizm potrzebuje porządnej dawki regeneracji, żeby funkcjonować. Jednak po za regeneracją fizyczną, potrzebujemy też regenerować swoją głowę, a przy tym i ciało.

Umówmy się. Każda kobieta, która zadba o swoje ciało, automatycznie dba o swoją głowę. O psychikę w sensie. Kiedy w lustrze widzisz kobietę, która przed chwilą podkreśliła swoje atuty makijażem. Kiedy zerkasz na swoje dłonie, które poprzedniego wieczoru potraktowałaś nowym manikiurem. Kiedy zerkasz w odbicie monitora i widzisz zarys idealnie ułożonych włosów, na twojej twarzy maluje się uśmiech, a w Ciebie wstępuje nowy zastrzyk energii do dalszego działania.

Powiesz mi teraz, no tak. Wszystko fajnie. Makijaż jeszcze zrobię raz dwa. Nie ma wyjścia, bez tego nie ruszę się z domu(ja też!). Ale maniciure?! Żeby był idealny, musiałabym robić go co drugi dzień maksymalnie! A włosy? Idealne ułożone codziennie? Nie ma takiej opcji! To trwa!

I masz rację. Sama jeszcze do niedawna tak myślałam. Marzyły mi się idealnie ułożone włosy i paznokcie, które będą trzymały się dłużej niż dwa dni. O paznokciach opowiem Ci w innym poście. Dzisiaj na warsztat weźmiemy moje włosy. Podobają Ci się prawda? ;)

DSC_2491

Jak szybko zadbać o włosy?

Wyobraź sobie, że specjalnie o włosy nie dbam. Nie mam czasu na ślęczenie w łazience z maseczkami, papkami i olejami. Nie mam czasu ani kasy na latanie po fryzjerach. W ogóle fryzjera odwiedzam może raz do roku. Podcinam końcówki i nadaje kształt fryzurze. Włosy farbuje w domu. Nie za często. Kiedy już widzę, że wyblakłam jak stary obraz mojej babci. Włosy myję co drugi dzień. Szamponem z niższej półki. Do tego maska mleczna z Kallosa. Tyle. Staram się nie masować ich ręcznikiem. Zawijam po kąpieli a kiedy nadmiar wody sam wsiąknie w ręcznik, ściągam go i rozczesuje. Suszarką suszę, tylko w zimie, i raczej tylko wtedy kiedy się spieszę. Czyli minimum pracy. I wierz mi lub nie, ale moje włosy wcale nie wyglądają tak, jak na zdjęciach same z siebie.

DSC_2485

DSC_2486

DSC_2498

Jeszcze do niedawna wydawało mi się, że mam bardzo suche włosy. Po umyciu, nałożeniu maski nadal rozczesywały się bardzo opornie. Plątały, kołtuniły. Nawet super ekstra szczotka, na którą wydałam majątek, nie pomagała. I wtedy odkryłam, że po za zabiegami, po za odżywkami, szamponami ważna jest też…woda jaką włosy myjemy! Serio, zrobiłam eksperyment w kilku miejscach i okazało się, że woda u mnie w domu, moim włosom nie służy. Dlatego właśnie, są sianowate. Dlatego też własnie nie układają się i żeby wyglądały przyzwoicie, muszę poświęcić im sporo pracy.

Jeżeli więc, ciągle zastanawiacie się dlaczego Waszym włosom brakuje blasku. Dlaczego ciągle się plączą, są szorstkie, zróbcie podobny eksperyment. Zabierzcie z domu kosmetyki, którymi codziennie myjecie włosy do rodziców, koleżanki. Metoda eliminacji dojdziecie, co nie służy waszym włosom.  DSC_2492Zawsze wydawało mi się, że lokówki nie są dla mnie. Próbowałam się kilka razy z nimi zaprzyjaźnić, ale zajmowało mi to zbyt wiele czasu. I bardzo żałowałam, bo marzyły mi się amerykańskie fale, których nie potrafiłam wyczarować sama. Dodatkowo, zawsze za bardzo podkręcałam włosy. Zamiast więc dodawać sobie uroku lekkimi falami, dodawałam sobie kilogramów. Bo mam okrągłą twarz. I niestety burza loków nie dla mnie. Prostownica z kolei, wymaga sporo czasu. Czego nie posiadam na co dzień.

DSC_2507

DSC_2506

Kiedy więc marka Bellisima doceniła moje piękno, zarówno to wewnętrzne jak i zewnętrzne,  wysyłając do mnie prezent, pomyślałam, że może to być koło ratunkowe do mojego problemu z układaniem włosów. I nie myliłam się!

To nie jest zwykła lokówka. Bellissima Ricci&Curl, to cudowne urządzenie, które samo nakręca pasma włosów na rozgrzany ceramiczny cylinder. Wystarczy wydzielić pasmo, przycisnąć przycisk, a lokówka zrobi za nas całą resztę. Do tego powiadomi nas, kiedy nasz idealny lok, będzie już gotowy. No co ja Wam będę. Ja serio jestem zachwycona i kręcę włosy każdego dnia! Zajmuje mi to kilka minut, a ja momentalnie czuję się jakbym wyszła prosto od fryzjera.

DSC_2478

DSC_2505

DSC_2482

DSC_2475

Przyznam szczerze, że z marką Bellissima spotkałam się po raz pierwszy. Przewertowałam więc internet w poszukiwaniu informacji i znalazłam kilka równie ciekawych i ułatwiających układanie włosów gadżetów tej marki. Jeżeli więc, szukacie czegoś co pomoże Wam zaoszczędzić czas i poczuć się wyjątkowo, zerknijcie na ich produkty. Spodobała mi się zwłaszcza, lokówka/maszynka która sama wciąga włosy, a po kilku sekundach wyciągasz z niej idealne sprężynki.

Zdecydowanie więc marka Bellissima to rewolucyjne produkty, które ułatwiają życie kobietom. Nie tylko dbają o to, żebyśmy mogły perfekcyjnie podkreślić swoją urodę. Ale sprawiają, że trwa to zaledwie kilka minut i jest czynnością bardzo przyjemną. Dzięki czemu na samą myśl o kręceniu włosów, nie bierze Cie febra, a wprost nie możesz się doczekać kolejnego zabiegu z ich gadżetem.

I rzecz najważniejsza. Post nie jest sponsorowany ;) Natomiast zdjęcia są dziełem Szalonego. Się chłopak postarał. Dajcie znać jak wyszło. Ale bez takich, że krowa nie pasuje. Krowa jest zabiegiem celowym. Podkreśla mój urok. Na jej tle, nawet umarlak wyjdzie uroczo ;)

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila, a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)