Co roku, w wakacje , kiedy młody ma urodziny, organizujemy wypad w jakiś zakątek Polski. Taka nasza mała rodzinna atrakcja. Raz jest to Zoo, raz Park Dinozaurów. W tym roku padło Na Energylandie- największy Park rozrywki w Polsce.

Energylandia

Gdybym pisała ten post po za sezonem, Energylandia zebrałaby same ochy i achy. Nigdy nie byłam w tak dużym wesołym miasteczku. To po pierwsze. Po drugie, park dostosowany jest do potrzeb całej rodziny. Podzielony na trzy strefy: ekstremalną, familijną i bajkolandie dla najmłodszych- gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. To podoba mi się najbardziej. Możemy zorganizować wypad całą rodziną i nikt nie będzie się nudził.

Energylandia to Park Rozrywki położony w Zatorze pod Krakowem. To dwadzieścia osiem różnego rodzaju atrakcji. Począwszy od autodromów w dwóch wersjach(dla maluchów i dla dorosłych), przez najzwyklejsze karuzele łańcuchowe, karuzele z koniami, kolejki w kilku poziomach ekstremalności, po hardcorowe atrakcje z rollercoasterem na czele. Ale nie tylko.

Energylandia to też kino 7D, którego nie polecam. Wytelepało nas, owiało nadmuchem, spryskało wodą. Film animowany leciał po angielsku i bez napisów- nie każde dziecko więc zrozumie. Do tego efekty kompletnie nie współgrały z tym co działo się w filmie.

Dodatkową atrakcją jest też teatr, który sobie odpuściliśmy i salon gier-który jest dodatkowo płatny.

Jak się domyślacie w Parku jest cała masa zakazów i ograniczeń. Począwszy od wiekowych, przez zrost i oczywiście obowiązek opieki opiekuna. Przy kilku atrakcjach zostaliśmy cofnięci ze względu na wzrost młodego. Później bezczelnie kłamaliśmy, że jest starszy o rok. I jak zauważyliśmy, w Energylandii wszyscy kłamią ;)

DSC_1899

DSC_1932

DSC_1964

DSC_1950

DSC_1902

DSC_1939

DSC_1938

DSC_1965

DSC_1966

DSC_1969

DSC_1967

Plusy:

-Podstawowym plusem jest fakt, że za wszystkie atrakcje płacimy tylko raz, przy wejściu i korzystamy z nich do woli. Młody po kilkanaście razy jeździł na autodromach i kilku mniej obleganych karuzelach w bajkolandii. W normalnym wesołym miasteczku, tylko za te atrakcje stracilibyśmy majątek.

DSC_1978

-Cena biletu dla dziecka to 57 zł, dorośli płacą 97 zł od osoby. Jest jednak masa rabatów, zniżek na bilety grupowe czy rodzinne. Jak za całodniową frajdę, cena jest zdecydowanie akceptowalna. Jeżeli mieszkacie bliżej, możecie wykupić całoroczny karnet!

-Kolejny plus za kurtyny wodne. Biorąc pod uwagę ostatnie upały, taka kurtyna to fajne orzeźwienie w ciągu całego dnia szaleństw.

DSC_1940

-W trakcie wakacji, w weekendy organizowane są koncerty. Warto zaplanować sobie wypad, właśnie na taki dzień. Zawsze to dodatkowa atrakcja.

-Za plus, mogę śmiało uznać pobliski Park Dinozaurów. Jest oddalony zaledwie o kilka minut od Energylandi. I chociaż trzeba kupić osobny bilet, żeby do Parku wejść, myślę, że może to być kolejna atrakcja na trasie zwiedzania Krakowa i okolic.

-Wielki parking. Nie ma problemu ze znalezieniem miejsca. Do tego 5 złotych, za cały dzień pozostawienia samochodu, to zdecydowanie cena atrakcyjna.

-Kącik malucha! To nie tylko miejsce dla najmłodszych, gdzie odsapną od natłoku wrażeń. Jest łóżko, w którym mogą się zdrzemnąć. Jest czajnik, jest kuchenka mikrofalowa, jest przewijak. Wszystko co potrzebne, żeby z najmniejszymi pociechami móc spędzić cały dzień w parku. Wielki plus za to miejsce!

DSC_1895 DSC_1896

Minusy:

-Nie zaskoczę Was tym, że największym minusem są kolejki. Godzina stania do atrakcji w strefie ekstremalnej na każdą atrakcję i większość atrakcji ze strefy familijnej. Co oczywiście skutkowało tym, że na ekstremalnych kolejkach Szalony jechał dwa razy, a ja odpuściłam całkowicie. To był dzień młodego, okupowałam więc familijne strefy i bajkolandie. Dlatego, jeżeli planujecie jechać pół Polski polecam obrać termin po za sezonem. Najlepiej w tygodniu, wtedy faktycznie skorzystacie do woli z całego dobrobytu. W innym wypadku, tak jak my, połowy atrakcji nie powąchacie, żeby dać wyszaleć się dziecku. Można wprawdzie jeździć na zmianę, ale stać samemu godzinę w kolejce, żeby przejechać się kolejką, to dla nas żadna atrakcja ;)

DSC_1973

-Kolejnym minusem jest jedzenie. Ceny są duże. Co dziwić raczej nie powinno. Jednak jak na takie ceny, zapach, a raczej smród jaki wydobywa się z budek które to jedzenie serwują, zdecydowanie odpycha. My nie ryzykowaliśmy.

-Minusem jest też zagospodarowanie terenu. Widać, że Park oddany na szybko, ciągle jest powiększany i niestety kilka spraw- takie jak niezadbany trawnik w środku spływu łódkami trochę ujmuje jego atrakcyjności. Zwłaszcza, kiedy stoisz w godzinnej kolejce i wyłapujesz minusy ;)

-Brak zakazu palenia na terenie parku. Teoretycznie jest to miejsce publiczne, więc zakaz obowiązuje. Praktycznie to park prywatny. Zakazów palenia nie ma, miejsc specjalnie wydzielonych, z dala od dzieci również. A i obsługa nie kwapi się do tego, żeby upominać ludzi.

Podsumowanie:

Zdecydowanie polecam, jednak zdecydowanie po za sezonem. My na pewno odwiedzimy Energylandie raz jeszcze, ale za jakiś czas, kiedy młody dorobi się dodatkowych centymetrów.

DSC_1922

Na koniec możecie obejrzeć filmik, który znalazłam na You Tube. Pokazuje większość atrakcji bez efektów specjalnych, które stosując czasem agencje reklamowe ;)